W numerze
 
maj/czerwiec 2011 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » Zesłanie Ducha Świętego »

Być świadkiem

Drukuj

Duch przychodzi jako szum wiatru, jako wicher, jest wiatrem z nieba, jest oddechem dającym życie. Pamiętasz proroka Ezechiela i dolinę suchych kości? Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli.

 

Mając w pamięci opis zesłania Ducha Świętego na Apostołów i wszystkich zebranych w Wieczerniku, popatrz – jest to scena pełna ruchu. Rozpoczyna się od gwałtownego szumu, jakby gwałtownego wiatru. Filmowcy od efektów specjalnych mogliby ją rozbudować i zapewne ciekawie ukazać. Skupić się na ruchu, wietrze, czy językach jakby z ognia. Ale w lekturze tego fragmentu nie możemy zatrzymać się tylko na tym co zewnętrzne – w całej tej otoczce mamy odszukać Tego, który jest najważniejszy w tym w opisie – Boga, który działa. Boga, który spełnia swoje obietnice! Boga, który jest wierny człowiekowi.
Zgromadzeni w Wieczerniku trwali w oczekiwaniu, w modlitwie, w wierze słowu Jezusa, który nakazał im, aby oczekiwali na Ducha, na Pocieszyciela, na Tego, bez którego nic nie mogą uczynić. I nagle, Bóg przychodzi! Bóg działa często, gdy najmniej się tego spodziewamy. Są chwile kiedy myślisz – może tym razem, może akurat teraz, może w ten sposób. Często Bóg przychodzi przez zaskoczenie. Kiedy znajdujesz się w rozpaczy, gdy uważasz że coś się skończyło, gdy czujesz się beznadziejnie, bezradny, pobity i załamany. Kiedy szukasz pomocy w świecie, kiedy zapominasz o Bogu, wtedy On przychodzi, przychodzi choć drzwi twego życia, twego serca przed Nim dawno zamknąłeś. On wchodzi i chce napełnić ciebie, twoje życie i zalęknione serce swoją obecnością, swoją łaską.
Duch przychodzi jako szum wiatru, jako wicher, jest wiatrem z nieba, jest oddechem dającym życie. Pamiętasz proroka Ezechiela i dolinę suchych kości? Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli. Duch przyszedł i podniósł potężną armię dla Pana. Może dzisiaj znajdujesz się w dolinie pełnej kości, może widzisz wokoło siebie śmierć, brak życia, pełni życia! Przyjdź gwałtowny, potężny w mocy wietrze z nieba, przyjdź i napełnij wszystko Bożym życiem!
Napełnieni zostali Duchem Świętym. Bóg przyjął i podniósł – ze smutku, z cierpienia po rozstaniu z Jezusem. Ukoił tęsknotę. Bóg chce nas, tak bardzo przywiązanych do ziemi, wznieść do siebie. Chce dać nam pełnię wiary, serce pełne miłości do Niego i pełne zapału do jego spraw.
Zaczęli mówić obcymi językami, byli w stanie mówić tak, aby inni ich rozumieli – otworzyły się uszy głuchych, twarde serca zostały zmiękczone, umysły – oświecone. Jakie to wspaniałe uczucie gdy możesz dotrzeć do innych, gdy inni cię rozumieją. Czasami wydaje się, że ludzie włączają swoiste mechanizmy obronne przed Słowem Bożym i zamykają się na Słowo, które natrafia na przeszkodę. To rozumienie innych języków jest przeciwieństwem wieży Babel. Ci, którzy chcieli zbudować wieżę Babel zjednoczyli się w sięgnięciu nieba. Bóg zesłał pomieszanie języków, musieli zrezygnować z budowy i rozproszyli się po ziemi. A w dniu Pięćdziesiątnicy bariery językowe zostają rozbite i Bóg przedstawia nowy projekt, tworzy nową budowlę – budynek Boga żywego – nowego Jeruzalem. To Duch Święty umożliwia Apostołom głoszenie Słowa Bożego we wszystkich językach.
Apostołowie czekali na Zesłanie Ducha Świętego. Czekali w jedności, w modlitwie, wierze. Czy ja czekam i szukam tęsknoty, dążenia do Boga? Czy widzę co zrobili Apostołowie gdy zostali napełnieni Duchem Świętym? Nie zostali w Wieczerniku, ale otworzyli drzwi i wyszli na zewnątrz. Wyszli i zaczęli głosić Słowo Boże. Byli w ukryciu, ale teraz Duch wysłał ich, aby opowiadali innym o Chrystusie. Wychodzą w charakterze świadków: stają się światłem świata i solą ziemi. Ich świadectwo wzbudziło wiarę u trzech tysięcy ludzi. Każdy z nas jest świadkiem, każdy z nas został posłany przez Boga, aby być solą ziemi i światłem świata – ile osób przywiodłem do Boga? W ilu pobudziłem wiarę? A może poprzez moje życie, słowa, postępowanie czyjaś wiara zgasła?
Może mówisz – Czuję się takim słabym chrześcijaninem, niczego nie potrafię, nic mi nie wychodzi, nie umiem. Nie ulega wątpliwości – jesteśmy słabi, wiele nam brakuje. Ale pamiętajmy, że nikt bez pomocy Ducha nie jest w stanie powiedzieć – Panem jest Jezus. Powiedzieć słowem i dać świadectwo życiem. Więc nie czekaj na specjalne zaproszenie, gdy Pan chce mieć z ciebie świadka, głoszącego, pokazującego Go swoim życiem. Odpowiedz już dzisiaj! Otwórz się na działanie Ducha Świętego! On przyjdzie w swojej sile i mocy! On przyniesie swoje dary, aby Ciebie umocnić, aby dodać mądrości i umiejętności, aby dodać odwagi i męstwa byś w swoim środowisku był świadkiem życia Ewangelią – Słowem, miłującego Boga!
autor: ks. Marcin Chudzik