Medytacje nad wspaniałością dzieła stworzenia, zachwycające i sielankowe, to nie jedyne obrazy natury obecne w modlitwach Izraela. Przyroda swą gwałtownością porusza również serce psalmisty, który odczytuje w niej potęgę samego Stwórcy, groźną dla człowieka, wystawiającą jego wiarę na próbę.
Intencja ogólna na styczeń: Aby ofiary katastrof naturalnych otrzymywały pomoc duchową i materialną, potrzebną do odbudowania życia.
POTĘGA STWORZENIA
„O Panie, nasz Boże, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi! – woła psalmista w zachwycie – Tyś swój majestat wyniósł nad niebiosa. Sprawiłeś, że [nawet] usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę, na przekór Twym przeciwnikom, aby poskromić nieprzyjaciela i wrogom”. Czuje się bezpieczny, zadomowiony w świecie stworzonym przez Boga i podtrzymywanym Jego ręką. Bóg, który na początku poskromił żywioły i uczynił świat oddał go w posiadanie człowiekowi, najwspanialszemu ze stworzeń. Psalmista widzi siebie w centrum stworzenia: „Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz? (8)”. Nie może wyjść z podziwu wobec Tego, który zwrócił na niego uwagę, choć jest tylko odrobiną pyłu w kosmosie. To tajemnicze i w pewien sposób niezrozumiałe zainteresowanie człowiekiem wskazuje na jego niezwykłą godność.
W innym miejscu Psalmista wychwala Bożą stałą życzliwą troskę o ziemię. Widzi jak Bóg pracuje i trudzi się niby Ogrodnik: „Nawiedziłeś ziemię i nawodniłeś, ubogaciłeś ją obficie. Strumień Boży wodą jest wezbrany, zboże im przygotowałeś. Tak przygotowałeś ziemię: bruzdy jej nawodniłeś, wyrównałeś jej skiby, deszczami ją spulchniłeś i pobłogosławiłeś jej płodom. Rok uwieńczyłeś swymi dobrami i Twoje ślady opływają tłustością. Stepowe pastwiska są pełne rosy, a wzgórza przepasują się weselem. Łąki się stroją trzodami, doliny okrywają się zbożem, wznoszą okrzyki radości, a nawet śpiewają”(65). Piękno stworzenia wychwala dobroć i mądrość Stwórcy (por. Ps 104).
Medytacje nad wspaniałością dzieła stworzenia, zachwycające i sielankowe, to nie jedyne obrazy natury obecne w modlitwach Izraela. Przyroda swą gwałtownością porusza również serce psalmisty, który odczytuje w niej potęgę samego Stwórcy, groźną dla człowieka, wystawiającą jego wiarę na próbę. Przywołując historię wyjścia z Egiptu, wspomina się nadzwyczajne znaki Bożej obecności: „Boże, ujrzały Cię wody, ujrzały Cię wody: zadrżały i odmęty się poruszyły. Chmury wylały wody, wydały głos chmury i poleciały Twoje strzały. Głos Twego grzmotu wśród terkotu kół, pioruny świat rozjaśniły: poruszyła się i zatrzęsła ziemia”. Mimo tych niezwykłych i przerażających zjawisk Bóg nie przestawał prowadzić Izraela z pomocą wybranych ludzi: „Twoja droga wiodła przez wody, Twoja ścieżka przez wody rozległe i nie znać było Twych śladów. Wiodłeś Twój lud jak trzodę ręką Mojżesza i Aarona” (77).
Całą serię niezwykłych zjawisk przyrody zebrał Psalmista w królewskim Te Deum na cześć Boga, gdy po deklaracji miłości i wdzięczności za opiekę i pomoc w czasie doświadczeń, pisze: „Zatrzęsła się i zadrżała ziemia, posady gór się poruszyły, zatrzęsły się, bo On zapłonął gniewem. Uniósł się dym z Jego nozdrzy, a z Jego ust – pochłaniający ogień: od niego zapaliły się węgle. Nagiął On niebiosa i zstąpił, a czarna chmura była pod Jego stopami. Lecąc cwałował na cherubie, a skrzydła wiatru Go niosły. Przywdział mrok niby zasłonę wokół siebie, jako okrycie ciemną wodę, gęste chmury. Od blasku Jego obecności rozżarzyły się węgle ogniste. Pan odezwał się z nieba grzmotem, to głos swój dał słyszeć Najwyższy, wypuścił swe strzały i rozproszył wrogów, cisnął błyskawice i zamęt wśród nich wprowadził” (18).
Mimo wspaniałego rozwoju nauk przyrodniczych, konstruowaniu coraz doskonalszych narzędzi i prowadzeniu regularnych obserwacji natura często nas zaskakuje. Stajemy bezradni wobec jej niszczącej potęgi. Nie odkryła ona przed nami jeszcze wszystkich swoich zagadek. Powodzie, susze, wielkie pożary, trzęsienia ziemi, tornada i huragany, burze, erupcje wulkanów nie są już dla nas znakami Bożej mocy. Stają się wyzwaniami dla naszej ludzkiej solidarności. Bóg staje się obecny już nie w niszczących zjawiskach, ale w naszych pomocnych dłoniach, w zaangażowaniu ratowników, strażaków, służb medycznych, naszych sąsiadów, rodziny, wszystkich nieznajomych ludzi dobrej woli, których ludzka tragedia poruszyła i zmusiła do działania.
Tutaj także odbija się piękno stworzenia. Najpierw przecież ratuje się człowieka nie szczędząc sił i środków, często z narażeniem życia. Potem proponuje się zabezpieczenie materialne jego przyszłości, by dać mu nadzieję. Jeszcze ważniejsze jest ratowanie jego serca. Doświadczył przecież tragedii w domu-świecie, który zamieszkiwał i który przypominał mu o Bogu. Tutaj także potrzebuje on naszej pomocy i wsparcia, aby mógł odbudować zaufanie do Stwórcy i odbudować swoje życie. Na nowo odnaleźć się jako stworzenie; na nowo zadomowić się w świecie, odzyskać i umocnić wiarę i miłość do siebie, do Boga i do świata. Aby mógł wraz z Psalmistą zawołać: „Złożyłem w Panu całą nadzieję, On pochylił się nade mną i wysłuchał mego wołania. Wydobył mnie z dołu zagłady i z kałuży błota, a stopy me postawił na skale i umocnił me kroki” (Ps 40). Wydaje się, że takie trudne wydarzenia po to się właśnie wydarzają, aby pobudzić człowieka do większej solidarności i braterstwa. Są wyzwaniami którym jednak, dzięki Bogu, zawsze potrafimy sprostać. Choć może dobrze mobilizować się również bez tak nadzwyczajnych okoliczności…
autor: ks. Paweł Szpyrka SJ
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






