W numerze
 
styczeń/luty 2012 » SYTUACJE DUSZPASTERSKIE » Apostolstwo modlitwy »

Spotkanie ludzi dobrej woli

Drukuj

Dlaczego Asyż? Oczywiście ze względu na Franciszka, najznakomitszego obywatela tego miasta. W okresie krzyżowych wypraw ten święty szaleniec także wyprawiał się do Saracenów. Był niezwykle konsekwentny w realizacji śmiałego przedsięwzięcia.

 

Intencja misyjna na styczeń: Aby zaangażowanie chrześcijan na rzecz pokoju było okazją do dawania świadectwa o Chrystusie wszystkim ludziom dobrej woli.
 
SPOTKANIE LUDZI DOBREJ WOLI
Dlaczego Asyż? Oczywiście ze względu na Franciszka, najznakomitszego obywatela tego miasta. W okresie krzyżowych wypraw ten święty szaleniec także wyprawiał się do Saracenów. Był niezwykle konsekwentny w realizacji śmiałego przedsięwzięcia. Wyprawę do Syrii w 1212 roku przerwała morska burza, która zepchnęła statek ku dalmatyńskiemu wybrzeżu. Dwa lata później ruszył do Maroka, jednak z powodu choroby musiał powrócić do Hiszpanii. Dwukrotnie wysyłał braci do Syrii i Palestyny oraz do Maroka. Latem 1219 roku sam stanął przed sułtanem Egiptu Melek-el-Kamelem, aby… pozyskać go dla Chrystusa. Nie pozyskał ani sułtana, ani palmy męczeństwa dla siebie. Odważnie wyraził sprzeciw wobec zbrojnej konfrontacji i zapoczątkował dialog kultur i religii.
Jan Paweł II nawiązał do tej postawy otwartości w obliczu współczesnych mu zagrożeń pokoju w okresie zimnej wojny, rozwoju terroryzmu, społecznych niepokojów lat osiemdziesiątych. Podczas apostolskich podróży nie tylko zachęcał katolików do wiernego trwania przy Chrystusie i dawania o Nim świadectwa, ale starał się gromadzić całą ludzką rodzinę wokół wielkich spraw. Warto wspomnieć choćby spotkanie z młodymi muzułmanami w Casablance w ramach międzynarodowego roku młodzieży w sierpniu 1985 roku. 27 X 1986 roku w Asyżu doszło do historycznego wydarzenia – wspólnych modlitw o pokój. „Niech nam wolno będzie – powiedział – widzieć w tym zapowiedź tego, na czym powinien polegać, zgodnie z wolą Bożą, rozwój historii ludzkości: musi ona stać się braterską wędrówką, w której towarzyszymy sobie nawzajem, podążając do transcendentnego celu, który On dla nas ustanowił”. Nie wszyscy właściwie odczytali przesłanie Asyżu. Podniosły się głosy o niebezpieczeństwie religijnego synkretyzmu.
Papież szukał również sprzymierzeńców do promocji wartości tradycyjnego małżeństwa i rodziny: „Jako członkowie jednej rasy ludzkiej – powiedział do uczestników międzynarodowego kolokwium poświęconego tej problematyce – świadomi współzależności między nami oraz zjednoczeni jako wierzący, mimo że należymy do różnych tradycji religijnych, musimy wspólnie działać tak, aby społeczeństwo obywatelskie uznawało i chroniło świętość ludzkiego życia na każdym etapie jego rozwoju oraz widziało w rodzinie drogę ochrony ludzkiej godności” (23 IX 1994). Rok później na forum ONZ przypomniał o potrzebie dialogu: „Różne kultury nie są w istocie niczym innym jak różnymi sposobami podejścia do pytania o sens istnienia człowieka. Właśnie tutaj możemy znaleźć uzasadnienie dla szacunku, jaki należy się każdej kulturze i każdemu narodowi: każda kultura jest próbą refleksji nad tajemnicą świata, a w szczególności człowieka; jest sposobem wyrażania transcendentnego wymiaru ludzkiego życia” (5 X 1995). Podobnie jak Paweł VI, Jan Paweł II uważał „wojnę kulturalną” za nie mniej niebezpieczną od militarnej; podobnie jak dobry papież Jan widział w postawie otwartości i dialogu z wszystkimi ludźmi dobrej woli, nadzieje dla świata. Nieustannie powoływał się na dokumenty Drugiego Soboru Watykańskiego: Nostra aetate o wolności religijnej; Lumen gentium kreślącej zadania Kościoła jako sakramentu, obecnego w świecie znaku i narzędzia wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i zjednoczenia ludzi między sobą; przypominającego z szacunkiem wysiłki wszystkich tych, którzy „szukają Boga szczerym sercem” oraz nakaz Ducha Świętego, przynaglającego Kościół do współdziałania, aby spełnił się skutecznie Boży zamysł zbawienia wszystkich. Ponieważ, jak przypomina konstytucja Gaudium et spes „Syn Boży, przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem”. „Skoro bowiem za wszystkich umarł Chrystus i skoro ostateczne powołanie człowieka jest rzeczywiście jedno, mianowicie boskie, to musimy uznać, że Duch Święty wszystkim ofiarowuje możliwość dojścia w sposób Bogu wiadomy do uczestnictwa w tej paschalnej tajemnicy”.
Asyż nie jest więc promocją religijnego synkretyzmu, lecz idei braterstwa całej rodziny ludzkiej, której Ojcem jest Bóg. Do muzułmanów na Filipinach Jan Paweł II powiedział: „Świadomie nazywam was braćmi: jesteście bowiem nimi, ponieważ jesteście członkami tej samej ludzkiej rodziny, której wysiłki – czy ludzie zdają sobie z tego sprawę, czy nie – zmierzają do Boga i do prawdy, która od Niego pochodzi. Lecz my jesteśmy szczególnie braćmi w Bogu, który nas stworzył i do którego chcemy dotrzeć naszymi własnymi drogami, poprzez wiarę, modlitwę i pracę, poprzez zachowywanie Jego prawa i poddawanie się jego woli” (20 II 1981).
W zeszłym roku, dokładnie ćwierć wieku po pierwszej takiej inicjatywie, Benedykt XVI zgromadził ponownie w Asyżu przedstawicieli różnych religii. Tym razem zrezygnował ze wspólnych modlitw. Na zaproszenie odpowiedziało około 300 przywódców religijnych, w tym ekumeniczny patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I, duchowy zwierzchnik wspólnoty anglikańskiej abp Canterbury Rowan Williams, przewodniczący największej organizacji islamskiej w Indonezji Kyai Musadi oraz rabin Dawid Rosen z Naczelnego Rabinatu Izraela. Papież po raz kolejny przypomniał, że nie można pojmować ani wykorzystywać religii jako źródła przemocy. Zwrócił uwagę na motywowany religijnie terroryzm, który w istocie jest wypaczeniem religii i przyczynia się do jej destrukcji. Do dialogu zaproszono również agnostyków. Na zakończenie spotkania przed wejściem do bazyliki św. Franciszka niektórzy z uczestników, między innymi kardynał Jean-Louis Tauran, patriarcha Bartłomiej I, reprezentanci buddystów, judaizmu, islamu, Kościołów protestanckich, a także Benedykt XVI, odczytali w różnych językach zobowiązania do promowania pokoju, dialogu i porozumienia. Idea Franciszka, biedaczyny z Asyżu, została po raz kolejny potwierdzona jako ważny element świadczenia o Chrystusie, który jest Księciem Pokoju.
 
autor: ks. Paweł Szpyrka SJ