|
Kazania, Homilie, Liturgia - Biblioteka Kaznodziejska
Homilia na rozpoczęcie roku szkolnego (młodzież)Poszukiwacze pełni
Kiedyś w czasie jednej z rozmów na obozie harcerskim dla dzieci drużynowy zadał im pytanie: “Czego ludzie szukają w życiu?” Pośród różnych odpowiedzi padła i taka, której ów drużynowy nie mógł się nadziwić. Mała, piegowata Weronika powiedziała: “Ludzie szukają czegoś takiego, co by zapełniło im serce. Bo puste serce boli i jeśli ktoś nie znajdzie zapełniacza, to zawsze będzie smutny”.
Ta Mała miała rację. Puste serce boli i jest to ból nie do zniesienia. Dlaczego? Bo serca nie da się nakarmić byle czym, nie można je zapchać i oszukać pokarmem zastępczym. Sztucznie karmione staje się jeszcze bardziej puste, głodne, skurczone i ...nieszczęśliwe. Problem jednak w tym, że pokarmy zastępcze, którymi ludzie chcą oszukać serce, mają zazwyczaj znacznie większą popularność i serwowane są w opakowaniach bardziej przyciągających oczy i podsycających głód niż to, co jest prawdziwym pokarmem.
Spójrzmy na przykład na sukces. Ma być szybki, błyskotliwy, dający szczęście i odpowiednio wysokie miejsce w rankingach wpływów i popularności. Przez wielu jest wytęskniony i pożądany. Zdaje się, że wraz z nim przyjdzie zaspokojenie serca i poczucie, że coś znaczę, mam swoją wartość, godzien jestem szacunku i miłości. Ładne opakowanie, prawda? Ale co kryje się pod nim? Kto dążąc do owego szybkiego sukcesu pamięta o tym, że nie przychodzi on bez trudu, że nazbyt często jego ceną jest zaprzeczenie przyjaźni, uczciwości, prawości, lojalności? Kto wie, jak bardzo będzie dygotać lękiem serce nakarmione sukcesem, ale nigdy nie mające pewności, czy nagle nie spadnie na ostatnie miejsce na listach popularności?
A miłość? Jest tym, czego najbardziej pragnie ludzkie serce. To prawda, ale nie taka miłość, która serwowana jest w opakowaniu szałowego pierwszego razu, wolnego związku, kochania inaczej, czy dowodu miłości. Każde z tych określeń to kolorowe, szeleszczące opakowanie, które tylko zdaje się ukrywać w sobie pokarm dla serca. Kto go jednak skosztuje, szybko czuje w ustach gorycz zawodu, smutku, samotności, zdrady, opuszczenia.
Mogę wymieniać dalej, ale pewnie rodzi się wam w głowie pytanie, co to wszystko, o czym do tej pory mówimy ma wspólnego z początkiem roku szkolnego? W szkole trzeba zwracać uwagę na głowę a nie na serce!
Jeśli ktoś potraktuje szkołę tylko jako miejsce zdobywania wiedzy, koniecznego aczkolwiek niemiłego dla wielu przymusu spędzania w niej czasu, czy też przestrzeni zdobywania pierwszych sukcesów, nie dowie się czym naprawdę jest czas kształcenia i dorastania. Często myśląc o szkole stawiacie pytanie o to, ile trzeba będzie się nauczyć? Proponuję dziś zamyślić się nad innym pytaniem, które ukryte jest w jednej z myśli autora Małego Księcia. Antoine de Saint-Exupery w Twierdzy napisał: “Nie jesteś ani uczniem, ani małżonkiem, ani dzieckiem, ani starcem. Jesteś tym, który szuka swojej pełni”. Zapytajmy więc dziś w jaki sposób to, co możemy przeżyć w szkole, co przyniesie nam rozpoczynający się dziś rok szkolny, może stać się poszukiwaniem swojej pełni.
Pełnia na głębinach
Ilekroć pojawiają się w moim życiu trudne pytania szukam odpowiedzi na nie u najlepszego Nauczyciela – Pana Jezusa. Czasem myślę, że On zna te pytania zanim Mu o nich powiem, bowiem odpowiedź na nie przychodzi jak dziś we fragmencie Ewangelii czytanej w czasie mszy świętej. Lubię tę ewangeliczną opowieść o ciężkiej, ale nie przynoszącej efektów pracy rybaków i obfitym połowie w obecności Jezusa. Napracował się Szymon i jego towarzysze bardzo ciężko. Ciekawe jakie myśli plątały im się w zmęczonych głowach, gdy płukali po tej bezowocnej pracy sieci. Może myśleli, że ta praca nie ma sensu? Może któryś z nich wyobrażał sobie zawiedzione i smutne oczy żony i dzieci, które będę głodne, bo ojciec nic nie przyniósł z połowu? A może w głębi duszy przeklinali swój los i myśleli, że innym lepiej, bo mają więcej i bez wysiłku? Pewnie nie wiedzieli co powie Nauczyciel z Nazaretu, gdy niespodziewanie wsiadł do łodzi Szymona i zaczął z niej nauczać. Słuchali Go z zaciekawieniem, ale niewiele rozumieli. Byli zmęczeni po pracowitej i nieprzespanej nocy. Pewnie osłupieli z wrażenia, gdy Nazarejczyk kazał im wypłynąć na głęboką wodę i zrzucić sieci. Wiedzieli, że to Cieśla i na łowieniu ryb się nie zna. Nie wiem, czy tylko Szymon, może wszyscy pomimo tej niedorzeczności polecenia postanowili je spełnić. Nie dlatego, że byli przekonani, że to sensowne, ale dlatego, że Mistrz z Nazaretu tak powiedział. I stało się. Dokonali połowu, jakiego nawet nie mogli się spodziewać. Szymon Piotr wiedział, że to cud, że po ludzku, to niemożliwe. Wiedział, że stał się uczestnikiem Bożego dzieła, że bierze udział w czymś, co go przerasta, czego nie jest godzien. Dlatego prosił Pana, żeby od niego odszedł. Ale Jezus zapowiedział mu udział w jeszcze większym cudzie, w wypłynięciu na głębiny o jakich się Szymonowi nawet nie śniło. Przecież nigdy nie myślał o tym, że będzie łowił ludzi, dla Jezusa, dla wiecznego zbawienia. Szymon odkrył pełnię sensu swego życia na głębinach wód jeziora, w którym przedtem łowił bezowocnie.
Pełnia dana i zadana
Wiecie jakie otaczają was jeziora bezowocnych wysiłków? Wiecie, choć czasem trudno je nazwać, bo nazwanie boli i niepokoi. Wody tych jezior odnajdujecie na głębinach serca. Odzywają się głodem i proszą o cud obfitego połowu. Ale to nie mają być oszukańcze ryby – zapychacze głodu, o których mówiliśmy na początku. To ma być cudowny połów. Jeśli cudowny, to musi być na słowo Jezusa. A jakie jest Jego słowo; “Wypłyń na głębię i zarzuć sieci”. Jezus wskazuje głębię, a nie płyciznę, wyprowadza w świat, w którym trzeba zdobyć się na wysiłek, odwagę, pokonywanie trudności i zaufanie, że warto, że Jego słowo nie pozostanie bezowocne. Ten wysiłek, to praca umysłu, ducha i serca, by w tym wszystkim co stanie się waszym udziałem w tym roku szkolnym, podjąć wysiłek odkrywania prawdy, szukania jej i pójścia za jej wezwaniem. Prawdy, na której można oprzeć całe życie, która jest odnalezieniem pełni, nie zdobywa się w jednym dniu, jednym aktem wysiłku. Wymaga ona codziennego zarzucania sieci z Jezusem i łowienia razem z Nim. Podejmowanie wysiłku szukania swojej pełni w jedności z Panem Jezusem i Jego słowem, niech stanie się waszym szczególnym zadaniem na ten rok szkolny. Kiedy można będzie uniknąć takiego wysiłku? Na to pytanie daje odpowiedź Exupery: “Nie wolno wam unikać wysiłku, chyba po to, żeby podjąć wysiłek jeszcze większy; gdyż zadaniem waszym jest rosnąć” ...i dorastać do odkrycia pełni!
autor: s. Urszula Kłusek SAC
|