List do śp. księdza Marka (2 II)
Księże Marku! Przepraszam, że nie miałam odwagi przyjść i powiedzieć tego wszystkiego, co teraz napiszę. Tak niespodziewanie Pan Bóg nam Księdza zabrał, że nie zdążyłam… Teraz Ksiądz i tak już to wie, bo jest Ksiądz tam, gdzie mój wzrok, słuch i cała świadomość jeszcze nie sięgają. Jednak po ludzku mam potrzebę, aby wytłumaczyć swój brak zaufania. No i przeprosić…
Materiał do wykorzystaniaw homilii w święto ofiarowania Pańskiego, obchodzone też jako Dzień Życia Konsekrowanego.
Księże Marku! Przepraszam, że nie miałam odwagi przyjść i powiedzieć tego wszystkiego, co teraz napiszę. Tak niespodziewanie Pan Bóg nam Księdza zabrał, że nie zdążyłam… Teraz Ksiądz i tak już to wie, bo jest Ksiądz tam, gdzie mój wzrok, słuch i cała świadomość jeszcze nie sięgają. Jednak po ludzku mam potrzebę, aby wytłumaczyć swój brak zaufania. No i przeprosić…
Kiedyś weszłam do zakrystii i o coś pytałam lub o czymś chciałam poinformować. Nie przypominam sobie tych szczegółów, bo dotarły do mnie jedynie słowa Księdza: „Pani Marianno, pani to taka pół-zakonnica”. Były tam wtedy obecne inne osoby, więc zupełnie nie umiałam zareagować. Nie załatwiłam sprawy, z którą przyszłam, tylko pospiesznie opuściłam zakrystię. Później już po prostu Księdza unikałam. A przecież trzeba było umówić się na spotkanie i powiedzieć o mojej tajemnicy. Zwłaszcza, że zapewne czegoś się Ksiądz domyślał, skoro padły słowa o „pół-zakonnicy”.
Rzecz w tym, iż nie ma „pół-zakonnic”. Osoby konsekrowane są zawsze jednoznacznie i w całości poświęcone Bogu: w zakonie lub w świecie. Ja należę do tych drugich. Jestem osobą świecką konsekrowaną. Pewnie Ksiądz nic nie wiedział na temat tej formy życia i dlatego tak Ksiądz „palnął”. A ja poczułam się zagrożona w swojej potrzebie dyskrecji i nie potrafiłam zareagować prosto i zwyczajnie, więc teraz spróbuję cokolwiek wyjaśnić.
Świeckie instytuty życia konsekrowanego istnieją od bardzo dawna. Po wielowiekowym wtapianiu się w rzeczywistość Kościoła, ostatecznie zostały zatwierdzone przez papieża Piusa XII konstytucją apostolską Provida Mater Ecclesia wydaną w 1947 roku.
Powołanie do życia konsekrowanego w świecie można określić jako „dwa w jednym”: świeccy i jednocześnie konsekrowani.
– Z jednej strony świeccy – a więc realizujący powołanie do pełnego życia w świecie, ze wszystkimi tego konsekwencjami: pracą zawodową, udziałem w życiu społecznym, ekonomicznym, politycznym, kulturalnym, mieszkaniem i ubiorem, wtopieniem w środowisko i byciem jak każdy, jak jeden z wielu;
– A jednocześnie konsekrowani – czyli oddani w pełni Panu Bogu, związani z Nim ślubem czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, rozmodleni, czerpiący siłę z codziennej Eucharystii i karmienia się Słowem Bożym.
Świeccy konsekrowani chcą być w świecie znakiem. Często są po prostu znakiem zapytania. Żyją jak każdy, a jednak są „inni”. To nie są zwyczajne „single”, których coraz więcej spotyka się we współczesnych społeczeństwach dobrobytu. Życie osób będących jednocześnie świeckimi i konsekrowanymi jest nastawione nie na wygodne „urządzenie się” lecz na ofiarne służenie Bogu i ludziom – więc różnicę pomiędzy nimi a innymi „singlami” widać gołym okiem.
Sens powołania świeckich konsekrowanych jest taki, aby być „zaczynem” pośród tych, z którymi żyje się na co dzień. Może to być uczelnia ale i dyskoteka. Może być każdy zakład pracy ale także każde środowisko społeczne, polityczne, kulturalne, samorządowe, gospodarcze. U schyłku życia może to być również dom opieki, gdzie można dawać świadectwo cierpliwego przyjmowania ograniczeń związanych ze starością i cierpieniem.
Świeccy konsekrowani są dzisiaj obecni na wszystkich kontynentach i prawie we wszystkich państwach świata, nawet w Sudanie i Chinach, pomimo szczególnych prześladowań chrześcijan w tych krajach. Na całym świecie istnieje ponad 200 instytutów świeckich, do których należy ponad 30 tysięcy osób. W Polsce mamy 34 instytuty, a liczba ich członków przekracza już jeden tysiąc osób. Instytuty świeckie to bardzo różne i bardzo piękne wspólnoty, których członkowie na co dzień żyją osobno, ale więzi siostrzane lub braterskie są ich umocnieniem w różnych okolicznościach i momentach życia.
Obecnie, w dobie Internetu i wielkiego rozwoju masowej informacji, bardzo łatwo jest znaleźć wiadomości o instytutach świeckich. Problem polega na tym, by wiedzieć, że coś takiego w ogóle istnieje.
Dlaczego o tym nie opowiedziałam tak zwyczajnie, po prostu, wtedy w zakrystii, lub przy herbacie na plebanii? Przecież to jest moja radość, którą powinnam chcieć się dzielić… Tak, to jest radość. Chciałabym się nią dzielić. Jednak nie zawsze i nie z każdym mogę, bo taka jest specyfika tego powołania. Dyskrecja pomaga nam w tym, by jako zaczyn móc zniknąć w „cieście świata” i docierać tam, gdzie nie dotrze kapłan i siostra zakonna. Właśnie dlatego, gdy Ksiądz zażartował o tej „pół-zakonnicy” zwiałam z zakrystii, bo byli tam inni ludzie. Pewnie było Księdzu przykro, bo nie zrozumiał Ksiądz o co mi chodzi. Proszę o wybaczenie.
A 2 lutego wszyscy konsekrowani mają swoje piękne święto, my też, choć rzadko jesteśmy wymieniani w modlitewnych wezwaniach. Tym bardziej więc proszę o modlitwę, abyśmy byli wierni swojemu powołaniu, i aby Pan Bóg powoływał jak najwięcej nowych robotników służących Mu poprzez życie konsekrowane w świecie. Przecież jesteśmy temu światu bardzo potrzebni, prawda?
Łączę się z Księdzem w modlitwie – jeszcze z ziemskiej drogi…
Marianna
autor:
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






