W numerze
 
styczeń/luty 2012 » SYTUACJE DUSZPASTERSKIE » Homilie okolicznościowe »

Nasi bracia w wierze

Drukuj
Żyjemy w czasach, gdy świat się kurczy. Coraz łatwiej nam się przemieszczać, uczymy się języków, podróżujemy, mamy znajomych i przyjaciół w całej Europie i na świecie. Coraz częściej słyszymy już nie o Polakach, Niemcach, Włochach, Francuzach… ale o Europejczykach. Świat się zmienia ale czy jesteśmy rzeczywiście coraz bliżej siebie? Czy rzeczywiście budujemy świat bardziej przyjazny i zjednoczony?

 

Dz 13,46-49; Ps 117; Łk 10,1-9
 
Żyjemy w czasach, gdy świat się kurczy. Coraz łatwiej nam się przemieszczać, uczymy się języków, podróżujemy, mamy znajomych i przyjaciół w całej Europie i na świecie. Coraz częściej słyszymy już nie o Polakach, Niemcach, Włochach, Francuzach… ale o Europejczykach. Świat się zmienia ale czy jesteśmy rzeczywiście coraz bliżej siebie? Czy rzeczywiście budujemy świat bardziej przyjazny i zjednoczony?
Dziś w Kościele wspominamy dwóch rodzonych braci – dwóch świętych – Cyryla i Metodego – z jednej strony rozpoznawalnych w Polsce (kojarzą się z językiem staro-cerkiewno-słowiańskim), z drugiej jednak mało znanych.
Ich życie było wielowymiarowe. Wpadali w konflikty, oskarżano ich o herezje a nawet prześladowano i chyba najwięcej wycierpieli od swoich współbraci chrześcijan. Ich wytrwała i gorliwa praca poskutkowała tym, że ich imiona zostały zapamiętane i do dziś ich przykład pociąga innych do gorliwości i zaufania Bogu.
Święty Łukasz w dzisiejszej ewangelii opowiada nam historię o rozesłaniu siedemdziesięciu dwóch uczniów. Wcześniej w Ewangelii czytamy o powoływaniu przez Jezusa uczniów, którzy z różnych powodów nie byli gotowi (Łk 9,57-62). Być uczniem Jezusa znaczy być gotowym, by iść dalej. Do Jezusa przychodzimy jak do źródła. Napełniamy dzban wody, by zanieść go tym, którzy nadal są spragnieni prawdy, miłości, akceptacji.
Jezus rozesłał uczniów po dwóch. Jest to dość zrozumiałe ponieważ świadectwo dwóch było prawdziwe. Uczniowie mają zaświadczać, że Królestwo Boże, czyli przestrzeń w której jest obecny Bóg i w której On rządzi, jest już pośród nas w Jezusie – Mesjaszu. Dwóch uczniów to też początek wspólnoty świadków, czyli Kościoła.
Uczniowie przed wyruszeniem w drogę do miast i miasteczek, dokąd zamierzał przyjść Jezus, otrzymują „szkolenie”. Można powiedzieć, że jest to pierwsze seminarium. To właśnie ci uczniowie w przyszłości będą „szkolić” innych do misji głoszenia Boga obecnego wśród nas – Emmanuela.
Pozdrowienie „Pokój temu domowi!” staje się punktem wyjścia do dialogu. Osoby pozdrowione w ten sposób, prawie jak naszym „dzień dobry”, mogą spodziewać się rozmowy o Bogu. Jezus pokazuje uczniom, że ten dialog może się rozpocząć lub nie. Ten dialog odbywa się na zasadach tego, który przyjmuje w gościnę uczniów „w tym samym domu zostańcie, jedzcie i pijcie co mają…”. Jezus zachęca uczniów by ci byli stali w swojej misji „nie przechodźcie z domu do domu”. Chce by cali się angażowali w misję: uzdrawiajcie chorych i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”.
Wszystkie te cechy dobrego ucznia znajdujemy w życiu świętych Cyryla i Metodego. Można z całą pewnością powiedzieć, że tych dwóch braci kontynuuje misję uczniów rozesłanych po dwóch, by iść wszędzie tam gdzie zamierza przyjść Jezus i mówić o królestwie Bożym. Misje Kościoła z czasów świętego Cyryla i Metodego w dużej mierze łączą się nie tylko z głoszeniem Jezusa, ale również z przynoszeniem kultury. We wcześniejszych epokach, misjonarze nie przyjmowali zasad, zwyczajów i tradycji ludzi, do których szli (a do tego zaprasza dziś Jezus w Ewangelii), ale wprowadzali swoje zasady. Bracia z Salonik zdobyli się jednak na odwagę podążania drogą, o której mówi Jezus. Idąc do Słowian, którzy jeszcze nie słyszeli o Chrystusie działali na ich zasadach, mówili ich językiem (w przeciwieństwie do misjonarzy z Zachodu, którzy zwykle nie mówili językiem Słowian), liturgię dostosowują do ich języka i kulturowych wpływów. Co więcej narażają się na krytykę innych misjonarzy chrześcijańskich ponieważ w pewien sposób szanują wierzenia Słowian. Wykorzystują w sposób mądry ich dotychczasowe miejsca kultu, by mogli lepiej zrozumieć Ewangelię. Nawiązują więc ze Słowianami realny dialog, co zaowocowało powodzeniem misji i przyjęciem przez nich chrześcijaństwa bez konieczności „ewangelizacji mieczem”.
To powołanie uczniów z Ewangelii Łukasza oraz przykład i zastosowanie tej samej Ewangelii przez braci Cyryla i Metodego może być i nadal powinno być kontynuowane. Ewangelia, czyli Dobra Nowina o Bożej obecności w świecie może zmieniać całe narody, czynić nas jednością – mimo różnorodności języków, kultur, kolorów skóry. Ze słowa, które głosimy, o którym dajemy świadectwo rodzi się wiara i zakorzenia w sercu człowieka. Rodzi się ona w sercu otwartym, które chce ją przyjąć, a to właśnie przez wiarę w nasze życie wkracza Jezus. Słowo uczniów, w tym Cyryla i Metodego, poprzedza nasze osobiste spotkanie i doświadczenie Jezusa. Ci, którzy przyjmują Jezusa do swojego życia stają się jednością pomimo wszystko. Miarą tej jedności staje się sam Jezus i wiara w Jego słowo, bo jak powie św. Augustyn: „staliśmy się jednością nie po to, by wierzyć, ale dlatego, że uwierzyliśmy”. W Jezusie, którego głosili Cyryl i Metody wszyscy możemy stanowić jedno. Nie trzeba narzucać nikomu naszej kultury, języka, naszego patrzenia na świat wystarczy, że zaczniemy uczciwie żyć Ewangelią Jezusa i to pociągnie innych, i sprawi, że będziemy jednością. W ten sposób odkryjemy, że pełnią życia jest ofiarowanie siebie Jezusowi, braciom i siostrom. Nie zapominajmy o naszych braciach w wierze, których dziś wspominamy, by razem z nimi i tak jak oni budować piękniejszy i bardziej przyjazny świat.
 
autor: Tomasz R. Kubak