maj/czerwiec 2007 » SYTUACJE DUSZPASTERSKIE »

Już gościsz Jezu w sercu mym (I Komunia św.)

Drukuj

Dzieci w sposób bardzo naturalny i z wielką prostotą uczestniczą w tajemnicy pierwszej spowiedzi i Komunii świętej. Jest to cecha charakterystyczna religijności małego dziecka. Dlatego rodzice i duszpasterze powinni zadbać o to, aby Eucharystia w dniu I Komunii Świętej i w “białym tygodniu” w sposób szczególny była przesycona prostotą i naturalnością, aby była pełna radości. To zostanie dziecku do końca życia. To tylko dorośli potrafią ją “zniekształcić” poprzez dodawanie, często zbędnych, form w liturgii tak w kościele, jak i w domu. Czynią to nie dla dzieci, lecz dla… siebie.

Uwaga! Czytania wzięte są z 6 Niedzieli Wielkanocnej.

Tak jak kiedyś apostołowie i uczniowie, i wszyscy wierzący w Chrystusa zebrali się w Jerozolimie, tak i my spotykamy się dzisiaj wszyscy w naszym kościele. Oni zebrali się, aby modlić się i rozmawiać na temat rodzącego się Kościoła. My spotykamy się tu dlatego, że dzisiaj dzieci po raz pierwszy w życiu przyjmą Chrystusa do swego serca. W ten sposób Kościół umacnia i rozszerza się! Cel jest więc podobny. Oni mieli problemy związane z tradycją – jak należy ją rozumieć, co przyjąć, a co odrzucić. Powstawały bowiem napięcia między chrześcijanami pochodzącymi z judaizmu a poganami, którzy przyjęli wiarę w Jezusa. Dorośli często mają problemy związane z przekazywaniem wiary najmłodszym. Dzieje się tak dlatego, że wszystkie dzieci, nie tylko tu obecne, w jakimś momencie życia będą weryfikować swoją wiarę w kontekście tego wszystkiego, co ich czeka.

Dzień Pierwszej Komunii Świętej jest jednym z najpiękniejszych dni w waszym życiu! Dzisiaj spotykacie się z Jezusem, którego miłujecie z całego swego serca, całym swym umysłem i ze wszystkich sił swoich. On w świętym Chlebie, czyli w Komunii Świętej, przyjdzie do waszego serca. Od dzisiaj w sposób szczególny stajecie się apostołami w Kościele! To nie szkodzi, że jesteście jeszcze dziećmi, że macie po dziewięć lat. Za rok będziecie miały dziesięć lat, a za pięć lat – czternaście… a za dwadzieścia?… Za dwadzieścia lat będziecie dorosłymi ludźmi. Być może przyjdziecie do Kościoła już ze swoimi dziećmi!

Dzisiaj jesteście szczęśliwe i tym szczęściem napełniacie cały Kościół. Cieszą się razem z wami wasi rodzice – mama i tato, rodzeństwo, rodzina. Cieszy się nasz papież N., biskup N., ksiądz proboszcz N., i katecheta N. Raduje się w swym sercu wasza pani wychowawczyni… Ileż radości sprawiacie dzisiaj swoim czystym sercem. Dorośli patrząc na was mają łzy radości w oczach. Dlaczego? Bo kiedyś każdy z nich był dzieckiem i był tak samo szczęśliwy jak wy obecnie. Ale pod drodze, jak to w życiu bywa, czasami szczęście gdzieś się zagubiło, przeinaczyło, wszystko się poplątało. Ileż to razy smutek zagościł w sercu. Pojawiały się jakieś nieporozumienia, kłopoty, kłótnie.

Dlatego jesteście dzisiaj naszymi apostołami. Proszę was, abyście po powrocie do domu zapytali rodziców i chrzestnych jaką oni mieli pierwszą Komunię Świętą. Zadajcie takie pytanie: Co najbardziej pamiętasz mamo i ty tato, z Pierwszej Komunii Świętej? Ciekaw jestem, jakie będą odpowiedzi. Powiecie mi o tym na katechezie. Tylko proszę nie zapomnieć! To jest wasze dzisiejsze zadanie domowe!

“Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka”. “Nie boję się, bo mój Pan jest ze mną”. Pomimo tych ewangelicznych słów serce mamy i taty lęka się. Nic dziwnego! Zdajecie sobie sprawę, drodzy rodzice, że życie to trudne zadanie do rozwiązania. Życie niesie tak wiele trudności, a dzieci wymagają jeszcze opieki. Ale najważniejsze jest to, że oto dzisiaj jesteśmy świadkami, że dzieci nie są już same. Sam Pan zagości w ich sercu. W jakimś sensie oddajecie wasze “skarby” Bogu. Jeszcze parę lat temu nie umiały dobrze mówić, nie potrafiły sobie ukroić chleba, zawiązać sznurowadła, umyć głowy, zębów. A nawet i teraz niektóre z nich nie potrafią porządnie się umyć – wszak są jeszcze dziećmi!

Oddajecie wasze dziecko Kościołowi, choć jeszcze nie potrafi ono logicznie pojmować rzeczywistości. A jednak ufacie Duchowi Świętemu, że “On ich wszystkiego nauczy”. To jest niezmiernie trudne zaufanie.

Spotykamy się dzisiaj razem, ponieważ Chrystus zaprosił nas na tę Ucztę. Daje nam znak, że umiłował nas wszystkich – dzieci, młodych i dorosłych – tak, jak Ojciec Go umiłował. Przekazujmy sobie nawzajem taką wiarę: pełną prostoty, naturalności i radości. A jeśli komuś jej brakuje, niech bierze przykład ze świętych ludzi. Uczmy się wiary od siebie samych. Dzisiaj przykład dają nam najmłodsi. A za kilka lub kilkanaście lat oni sami poproszą o to samo innych ludzi. Niech więc nasze serce się nie lęka ani się nie trwoży! Z nami jest Chrystus, który trwa na wieki.

autor: ks. Andrzej Ziółkowski CM