W numerze
 
marzec/kwiecień 2005 » SYTUACJE DUSZPASTERSKIE »

Msza codziennego życia (III)

Drukuj

(do wykorzystania podczas celebracji związanych z Rokiem Eucharystii)

Krzyż i Przeistoczenie

“Wiatr w przelocie skonał chyżym, Przeniknęła ziemię zgroza, Krzyż na skale a pod krzyżem Stabat Mater Dolorosa. Żadnych słów i żadnych głosów, Krew z korony bożej spływa. Wobec Boga i niebiosów – stała matka Boleściwa. Jak świat wielki opuszczona, przyjmująca śmierć za żywa, Przerażona, że Bóg kona – stała Matka Boleściwa”.

Stańmy obok Niej. Starajmy się wczuć w to, co czuła Maryja. Była bezgrzeszna – ale nie bezwolna. Miała silną Wiarę, ale miała też dociekliwy, ludzki rozum. Bezgranicznie kochała Swego i Bożego Syna, czy więc nie zadawała sobie i Bogu pytania: Dlaczego? Czemu na okrutną śmierć skazano Tego, który wszystkim dobrze czynił? Dlaczego? Maryjo, Ty to rozumiesz? Zgadzasz się?

Ona rozumiała, ona zgadzała się, Ona – ufała! Wiedziała, że Bóg jest Miłością, a miłość uzdalnia do ofiary. Bóg chciał Swą miłość ku ludziom poświadczyć największą ofiarą. Ofiarą zgładzić grzechy świata! Chciał otworzyć niebo kluczem krzyża! To dlatego “Krzyż na skale, a pod Krzyżem – stała Matka Boleściwa. Konająca od współmęki, przyjmująca śmierć za żywa”. Ukochani, po ludzku patrząc – Maryja miała prawo odwołać się do Bożej sprawiedliwości i domagać się ukarania przynajmniej największych grzeszników. A Ona? Słysząc słowa umierającego Syna: “Oto Matka twoja” – przyjmuje powołanie na Matkę Miłosierdzia, Ucieczkę grzeszników!

Maryjo, matko Boleściwa, powiedz nam, co mamy uczynić, by się Tobie choć częściowo odwdzięczyć? Maryja odpowiada tak, jak w Kanie Galilejskiej: “Czyńcie wszystko, co wam Jezus powie”, a On mówi: “Oto dałem wam przykład! Kto chce iść za Mną, niech weźmie krzyż swój na każdy dzień i naśladuje Mnie!” Mamy więc jak Jezus codzienną ofiarą: z Jezusem zbawiać świat! To właśnie czynimy, gdy odprawiamy swoją codzienną Mszę własnego życia, a więc, gdy czynimy to, czego w czasie rekolekcji się uczymy. Już poznaliśmy, jak przebaczając i przepraszając realizować akt pokuty, jak kierując się dobrym sercem śpiewać życiem swoimchwałę na wysokości Bogu. Już uczyliśmy się, jak postępowaniem swoim mówić “Wierzę w Jednego Boga” i jak swoje trudy, krew, łzy i pot składać na patenie i ofiarować za zbawienie świata. Wszystko, cośmy duchowo umieścili na patenie i w kielichu będzie wraz z chlebem i winem Bogu ofiarowane! To nie jest moja fantazja!

W Katechizmie Kościoła Katolickiego (§ 901) czytamy: “wszystkie uczynki, modlitwy, apostolskie przedsięwzięcia, życie małżeńskie i rodzinne, codzienna praca, wypoczynek ducha i ciała, jeśli odbywają się w Duchu, a nawet utrapienia życia, jeśli cierpliwie są znoszone, stają się duchowymi ofiarami, miłymi Bogu przez Jezusa Chrystusa; ofiary te, składane są zbożnie Ojcu w eucharystycznym obrzędzie wraz z Ofiarą Ciała Pańskiego”.

Siostry i Bracia, Chleb i wino, które na ołtarzu, na patenie i w kielichu Bogu ofiarujemy, doznają cudu przeistoczenia w Ciało i Krew Boga i Człowieka, Jezusa Chrystusa. Ten to Boży Pokarm przyjmujemy jako zadatek życia wiecznego. Ale to nie jest cała prawda o przemienieniu dokonującym się w eucharystii. Święty Augustyn – jakby specjalnie dla nas – pisze w swoich Wyznaniach: “Poznałem, że znajduję się daleko od Ciebie, Chryste, w krainie obcej, i usłyszałem jakby głos Twój z wysoka: “Jam jest pokarm mocarzy; wzrastaj, a będziesz go pożywał. I nie ty zamienisz MNIE w siebie na podobieństwo cielesnego pokarmu, ale Ja zamienię cię w SIEBIE!!!” Siostry i Bracia, czy rozumiecie, o czym tutaj mówi św. Augustyn? Otóż o cudzie podobnym do tego, który dokonuje się na ołtarzu! Tam następuje przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Gdy zaś my przyjmujemy Komunię św. Pan Jezus przemienia nas w Siebie!!! Jesteśmy uczestnikami Jego Boskiej natury; cokolwiek nam ludzie czynią, czynią Jezusowi. W nas On cierpi, w nas On pracuje, w nas On kocha!” Św. Paweł miał prawo pisać: “Żyję ja, już nie ja, żyje we mnie Chrystus!”

A zatem – “poznaj swoją godność chrześcijaninie!” Poznaj swoją godność, wierna córko, wierny synu Ojca Niebieskiego! Jeśli pełnisz wolę Bożą, jesteś siostrą lub bratem Pana Jezusa. Jeśli czynisz, co nam Jezus nakazuje, jesteś Jego przyjacielem. Jeśli zaś przyjmujesz Go w Komunii św., to w tobie dokonuje się cud przeistoczenia: przemienienie Ciebie w Jezusa! Czy może być większa nagroda za to, że odprawiasz codzienną mszę własnego życia? Kto dobrze czyni tobie, Jezusowi dobrze czyni. Kto ciebie krzywdzi – krzywdzi Jezusa! Ale, gdy ty krzywdzisz bliźniego, też w nim Chrystusa krzywdzisz! Nic dziwnego, że w dniu Sądu Ostatecznego On będzie mówił: “Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych – Mnie uczyniliście!” Siostry i Bracia, a zatem – bądźmy dla siebie wzajemnie dobrzy, życzliwi, wyrozumiali, cierpliwi! W bliźnich czcijmy i kochajmy Jezusa, bo w nich On żyje, cierpi lub cieszy się! Tak – w nas ale i w naszych najbliższych jest Jezus bezdomny, bezrobotny, niezrozumiany, prześladowany! Czyż pod Damaszkiem nie powiedział do Szawła: “Dlaczego Mnie prześladujesz?” Więc nie mijaj obojętnie nikogo, komu możesz pomóc! Nie można bezkarnie wzgardzić Bogiem – nawet gdy przychodzi w stroju żebraka. Pan Jezus “przeszedł dobrze czyniąc”; chcemy Go naśladować!

Wszystkie dobre uczynki to materiał na ofiary, które wkładamy na patenę i do kielicha w naszej codziennej mszy swojego życia. Odprawiajmy tę świecką mszę. Od rannego przeżegnania i westchnienia: “Boże, kocham Cię”, przez każde “przepraszam”, przez serdeczność dla bliźnich, przez pozdrawianie się słowami: “Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, przez cierpliwe krzywd znoszenie, chętne uraz darowanie, przez życzliwe słowa i uśmiech, a w końcu także przez bezinteresowną pomoc potrzebującym odprawiajmy codzienną mszę swojego życia! A gdy Bóg uzna, że ono “wykonało się” z ufnością powiesz: “Ojcze w ręce Twoje oddaję ducha mego! Idę! Ofiara spełniona!” A Jezus i Maryja i wszyscy święci powiedzą: “Amen”! Witaj w niebie!

autor: ks. Stefan Naskręt