W numerze
 
maj/czerwiec 2007 » SYTUACJE DUSZPASTERSKIE »

Na zawsze z Panem (kazanie pogrzebowe)

Drukuj


Jakże trudno wyrazić słowami uczucia… Smutku i żalu, bo nie ma już tej, którą kochamy…

Brakuje żony, mamy, babci, siostry, cioci i przyjaciela. Radości i nadziei, bo nie zebraliśmy się tu po to, aby śpiewać smutne pieśni lecz gromadzi nas tu wiara w Chrystusa Zmartwychwstałego.

Święty Paweł, jak słyszeliśmy, nie chce żebyśmy się smucili, ale żywili nadzieję, że na zawsze będziemy z Panem.

Narodziny i śmierć są wpisane w naszą ludzką historię. I Bogu niech będą dzięki! Nie od nas zależą nasze narodziny i tajemnicą jest godzina naszej śmierci. Ale do nas należy życie i to, co z nim uczynimy. Czy zachowamy, czy stracimy je dla wieczności.

A jest w nas to przeczucie wieczności, przeczucie, że życie zmienia się, ale się nie kończy. Dlatego tu jesteśmy, choć nie bez smutku, to jednak z nadzieją! Powodem tej nadziei jest Zmartwychwstanie Chrystusa, którego najlepszym dowodem jest pragnienie nieśmiertelności, które nosimy w nas samych. Zmartwychwstanie, o którym wiemy z relacji świadków: apostołów i kobiet przy grobie, które osobiście doświadczyły spotkania z Panem. W każde święta wielkanocne Kościół wspomina to, co wydarzyło się wczesnym ranem, pierwszego dnia tygodnia:

Mario, ty powiedz, coś w drodze widziała?

Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała,

Żywego już Pana widziałam, grób pusty

I świadków anielskich, i odzież i chusty.

Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja

A miejscem spotkania będzie Galilea.

Dzisiaj, szczególnym świadkiem Zmartwychwstania, które dla nas jest jeszcze przedmiotem wiary i wewnętrznego przeczucia jest zmarła (N). Ona przeszła już drogę. Zna już odpowiedź.

Ale my możemy mieć jeszcze pytania: Gdzie jest miejsce i czas? Jak jest możliwe dla nas spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem, ciocią, żoną, mamą, babcią, siostrą, a wraz z nią z tymi wszystkimi, którzy już są po drugiej stronie życia?

Co jest dla nas dzisiaj tą radosną Galileą, gdzie możemy spotkać się wszyscy razem? To jest Eucharystia!

W Eucharystii spotykamy i przyjmujemy tego samego Zmartwychwstałego Pana, w którego zwycięstwie nad śmiercią uczestniczy już (N).

Od śmierci chroni człowieka miłość. To ona łączy teraźniejszość z wiecznością. Miłość ocala od śmierci. Ale nie ludzka, ta nie wystarczy, choć jest konieczna. Ostatecznie tylko miłość Boga,

który za nas umarł,

dla nas zmartwychwstał,

i z nami pozostaje pod postacią Chleba,

aby ocalić nasze życie od śmierci.

Dlatego Eucharystia przygotowuje nas nie do śmierci, ale do życia. Uczy nas nieśmiertelnej miłości.

(N) przeszła już drogę, na której człowiek godzi się umrzeć, aby mieć życie wieczne. I tylko Dobry Bóg zna cenę tej ofiary, zwielokrotnionej przez cierpienie choroby. Było w (N) to pragnienie życia wiecznego, gdy  w pierwszy dzień tygodnia, szła na spotkanie z Panem do kościoła, na Eucharystię. Dlatego możemy dziś ją przywołać jako kolejnego świadka tej drogi, która jest jeszcze przed nami jako niewiadoma:

– (N), ty powiedz, coś w drodze widziała?

– Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała,

Żywego już Pana widziałam, grób pusty

I świadków anielskich, i odzież i chusty.

Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja

A miejscem spotkania będzie – niebo.

autor: ks. Dariusz Dąbrowski COr