W numerze
 
styczeń/luty 2012 » SYTUACJE DUSZPASTERSKIE » Pierwszy piątek »

Najmniejszy jest Najważniejszym

Drukuj

Chwałę Pańską głosił już starotestamentalny prorok Izajasz, który zapowiadał: „Zaleje cię mnogość wielbłądów – dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni przybędą ze Saby, zaofiarują złoto i kadzidło, nucąc radośnie hymny na cześć Pana”. W osobach Mędrców ze Wschodu spełniła się zapowiedź proroka, mająca dalszy ciąg w czasach obecnych. Ci bowiem, którzy przybyli do Nowonarodzonego, do Jezusa, są przykładem dla każdego z nas.

 

Iz 60,1-6; Ef 3,2-3a.5-6; Mt 2,1-12
 
W ciepłym, wiosennym słońcu, na trawniku pewnego miejskiego ogrodu, pośród rosnącej trawy, wyłoniły się mięsiste ząbki lwiej paszczki. Jedna z nich była już cudownym żółtym kwiatkiem – niewinnym i pogodnym jak zachód słońca w maju. Kiedy świerszcze zaczynały intonować swoje serenady, podmuchy wieczornego wiatru kołysały tysiące marzeń. – Gdzie je będziemy zasiewać. – Kto to wie? Zna to tylko wiatr.
Pewnego poranka wiatr swoją niewidzialną ręką je rozrzucił. Małe ziarenka przyczepione były do swoich spadochroników i trzymając się wiatru poleciały w dal. Do zobaczenia – pozdrawiały się małe nasionka. Kiedy większość z nich lądowała na żyznej ziemi ogrodów i łąk, najmniejsze zdołało odbyć jedynie krótką podróż zakończoną na cementowej krawędzi chodnika. Stało się ono odrobiną kurzu przybyłego z wiatrem, bardzo biedne w porównaniu z dobrą i urodzajną ziemią łąki. Jest cała moja! – powiedziało do siebie ziarenko. Zebrało w sobie wszystkie siły i nie zastanawiając się dwa razy, przystąpiło natychmiast do zapuszczania w niej korzeni.
Naprzeciw cementowego krawężnika znajdowała się ławeczka. To właśnie na niej odpoczywał pewien młodzieniec. Był on udręczony i niespokojny. Jego serce wypełniał smutek, a dłonie zaciskały się w pięści. Pewnego razu dostrzegł, jak z cementowego krawężnika wyrastają dwa zielone i delikatne listki. Zaśmiał się szyderczo i powiedział: Nie uda się wam! Jesteście słabe tak jak ja! – i zdeptał je swoim butem.
Następnego dnia spostrzegł jednak, że listki znowu podniosły się i na dodatek było ich aż cztery. Od tego momentu nie mógł odwrócić swojej uwagi od obserwowania odważnej i niezłomnej rośliny. Po kilku dniach zamieniła się ona w wesoły i żółty kwiatek, podobny do krzyku radości. Po raz pierwszy od dłuższego czasu przygnębiony młodzieniec poczuł, że jego smutek i niechęć do życia zaczęły ustępować. Podniósł swoją głowę i zaczął oddychać pełną piersią. Uderzył pięścią w oparcie ławki i krzyknął: Oczywiście! Musi nam się udać! Rozpierała go radość (por. B. Ferrero, Przeminęło z wiatrem).
Leżące w zachodniej części Judei miasteczko Betlejem znane jest niemal każdemu. Dokładnie wiemy dlaczego, tam bowiem narodził się Zbawiciel Jezus Chrystus. Do Niego podążali Mędrcy ze Wschodu, by oddać Mu pokłon i złożyć dary. Znamy również okoliczności ich podróży: zadziwia nas wskazująca drogę, jasno świecąca gwiazda, a złości postawa zazdrosnego króla Heroda, cieszy wytrwałość w dążeniu do celu. Mędrcy szli wciąż naprzód pokonując przeszkody. Święty Mateusz pisze: „Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon”. Był to dla nich wspaniały moment dotarcia wprost do źródła prawdy i miłości Bożej.
Chwałę Pańską głosił już starotestamentalny prorok Izajasz, który zapowiadał: „Zaleje cię mnogość wielbłądów – dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni przybędą ze Saby, zaofiarują złoto i kadzidło, nucąc radośnie hymny na cześć Pana”. W osobach Mędrców ze Wschodu spełniła się zapowiedź proroka, mająca dalszy ciąg w czasach obecnych. Ci bowiem, którzy przybyli do Nowonarodzonego, do Jezusa, są przykładem dla każdego z nas. Oddając pokłon Panu, dostrzegli i docenili to, co stało się treścią nauczania świętego Pawła: „Oznajmiona mi została tajemnica” – Jezus Chrystus narodził się dla ludzi wszystkich czasów i narodów.
Dary ofiarowane Jezusowi mają obrazowe znaczenie: złoto jest symbolem władzy królewskiej, kadzidło to symbol boskości, natomiast mirra jest zapowiedzią męczeńskiej śmierci. Przeznaczeniem lwiej paszczki było rozkwitnąć nawet w niewielkiej ilości ziemi, przy ławce w parku. Przeznaczeniem człowieka jest niebo. Ciesząc się cudem świętej Nocy ofiarujmy Chrystusowi serce jak złoto najczystsze, miłość jak dym kadzidła, mirrę jako znak zawierzenia Bogu w najtrudniejszych chwilach.
 
 
autor: Danuta Szelejewska