"Inną drogą wrócili do ojczyzny"
Nie znamy drogi, którą musieli przebyć Mędrcy, aby dotrzeć do Betlejem. I chociaż wszyscy trzej ukazywani są jako jadący na wielbłądach, a na to mogli sobie pozwolić tylko bogaci ludzie, to zapewne droga do Betlejem była długa i uciążliwa. Gdy przybyli do Jerozolimy spotkali się z Herodem, a potem ruszyli do Betlejem.
Ileż to ludzi przemierzyło spore odległości, aby być razem przy wigilijnym stole. Niektórzy z nich naprawdę przybyli z daleka. I nie jest ważne to, czym podróżowali – samolotem, samochodem czy pociągiem, lecz sam fakt, że poświęcili swój czas, pieniądze, często zdrowie, aby spotkać się z bliskimi i podzielić się miłością. Czas Bożego Narodzenia jest czasem rodziny, dla rodziny. Tradycja chrześcijańska gromadzi ludzi przy stole, przy żłóbku, przy choince, na śpiewie kolęd. Czasami jest w niej zbyt wiele akcentów czysto świeckich, ale to jest naturalne, bo przecież nawet niewierzący cieszą się, że są takie święta. Przecież nikomu nie można zabronić cieszyć się z tego, że jest czas wspólnej radości. My natomiast nie zostajemy na płaszczyźnie samej tylko radości obdarowywania się prezentami, czy też radości z dnia wolnego od pracy. Staramy się wchodzić głębiej w dzisiejszą uroczystość.
Nie znamy drogi, którą musieli przebyć Mędrcy, aby dotrzeć do Betlejem. I chociaż wszyscy trzej ukazywani są jako jadący na wielbłądach, a na to mogli sobie pozwolić tylko bogaci ludzie, to zapewne droga do Betlejem była długa i uciążliwa. Gdy przybyli do Jerozolimy spotkali się z Herodem, a potem ruszyli do Betlejem. Dzisiejsza Ewangelia przedstawia w sposób niezwykle barwny te sceny. Magowie ze Wschodu pokonali wiele trudności i przybyli do Betlejem ze specjalną misją. Są oni przedstawicielami pogan. Szukają drogi do nowo narodzonego Króla, czyli Jezusa, bo Mesjasz jest oczekiwany nie tylko przez Izraelitów. Ówczesny świat Wschodu również oczekiwał na Wybawiciela, który miał się pojawić na Zachodzie, czyli tam, dokąd Mędrcy zmierzali. „Na te oczekiwania miała wpływ zapewne diaspora żydowska, tzn. Żydzi, którzy wzięci do niewoli, znaleźli się w krajach Mezopotamii. Wysiedleni z Palestyny przenieśli żywą wiarę w jednego i prawdziwego Boga oraz proroctwa zapowiadające przyjście Mesjasza”. Mędrcy spotkali się ze Świętą Rodziną. Spełnili swoją misję i wybrali się w drogę powrotną, omijając okrutnego Heroda i jego siepaczy.
Nasze ziemskie drogi są podobne do dróg owych Mędrców. Jakże często czujemy się jakbyśmy byli poganami. Sprawiają to nasze grzechy, w które wpadamy ze względu na nasze ludzkie słabości. Droga do Chrystusa jest trudna, gdyż mamy świadomość naszej ludzkiej ułomności. Po wędrówce – dla niektórych trwającej całe życie – spotykamy się z Jezusem, który przebacza nam nasze ziemskie przewinienia, oczyszcza nas z grzechów, wzmacnia nas i leczy nasze słabości. I wtedy wracamy znów do naszych domów, do pracy, do naszych zajęć – już inni, odmienieni. Omijamy współczesnych Herodów, aby się nie dać omamić grzechowi. Inną drogą wracamy do ojczyzny. I tym samym roznosimy po całym świecie Dobrą Nowinę o zbawieniu. Droga powrotna jest o wiele łatwiejsza, bo jesteśmy lżejsi na duchu. Niektórzy z nas po spowiedzi jakby frunęli, unosząc się lekko nad ziemią. Sprawia to radosny stan ducha, czystość duszy i serca, spokój umysłu, zjednoczenie z Chrystusem. Potem opadają na ziemię, bo ludzka natura daje znać o sobie.
W ten sposób dokonuje się nasze zjednoczenie z Chrystusem – sprawiają to nieustanne wędrówki ku Niemu. Ta wędrówka trwa całe życie, dopóki nie spoczniemy w Panu. Wpatrujemy się dziś w Mędrców i bierzemy z nich przykład. Co dzisiaj ofiarujesz Panu? Czy masz przygotowane jakieś dary? Nie musi to być poświęcone złoto, kadzidło i mirra. A może masz coś cenniejszego niż owe dary?
autor: ks. Andrzej Ziółkowski CM
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






