|
Wnośmy światło w ciemności
Do ciemnego kościoła wnosimy światło paschału i czekamy na brzask Zmartwychwstania – smutek Wielkiego Piątku musi ustąpić miejsca radosnemu „Alleluja!”. Przechodzimy z ciemności w światło, z nocy w dzień, z niewoli do wolności, ze smutku w radość, ze śmierci do życia. Ta Wielka Noc skupia w sobie wszystkie „przejścia” dokonujące się w całym naszym życiu.
Bóg w Jezusie Chrystusie objawił światu, że światło jest silniejsze niż ciemności, łaska większa niż grzech, radość trwalsza niż smutek, życie potężniejsze niż śmierć. Ileż to już razy zdawało nam się, że pochłoną nas ciemności, że nie ma wyjścia z trudnej sytuacji… A potem jakieś proste, zaskakujące wydarzenie zmieniło wszystko. Zabłysło światło w tunelu!
Niech zatem ta dzisiejsza noc paschalna przywróci nam ufność, że tak samo jak ona przejdzie z pewnością w jasny poranek Zmartwychwstania, tak i my przejdziemy kiedyś z ciemności śmierci do wiecznej światłości życia ze Zmartwychwstałym.
Do ciemnego kościoła wnosimy światło. Jest ono wprawdzie pośród nas, ale każdy musi się o nie sam postarać. Te nasze świece zapalone od paschału mówią nam, że trzeba zdobyć się na wysiłek zbliżenia się do światła. Trzeba zdać się całkowicie na Boga, bo tylko On wyprowadza człowieka z ciemności i zapala w jego życiu światła. Ta zapalona świeca w moim ręku przypomina mi, że to wszystko odnosi się także i do mojego życia.
„W komunii z Bogiem”
Program duszpasterski Kościoła w Polsce |
|
Dziś w Kościele przeżywamy wielką radość. Karmimy się Bożym słowem i Ciałem, a w sposób szczególny nadzieją zmartwychwstania. Tak bardzo uroczyście wybrzmiewa dziś hymn „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój”. Człowiekowi na co dzień brakuje tej radości, bo wciąż musi się zmagać z trudami egzystencji. Natomiast ten wyjątkowy wieczór pozwala niejako poczuć „niebiańską atmosferę”. |
|
Noc paschalna to noc czuwania. Przyszliśmy tutaj, aby we wspólnocie uczniów Chrystusa czuwać, słuchając słowa Bożego i składając Bogu Ojcu święte dziękczynienie. Czuwamy z zapalonymi świecami w dłoniach, które są zapowiedzią brzasku Zmartwychwstania – światła, które nigdy nie gaśnie. |
|
Myślę, że ewangelia Wigilii Paschalnej (Łk 24,1-12) pokazuje nam, jak trudno być świadkiem miłości. Niewiasty bardzo wcześnie wstały i skoro świt poszły do grobu Pana Jezusa. Przecież wiedziały, że nie żyje, że w tak straszny sposób został zamordowany, że pochowano Go pospiesznie – więc teraz już Mu nie pomogą. Umarł. Jego ciało nie zostało namaszczone, ale co to zmieni, że teraz przyniosą olejki. Przecież grób został szczelnie zamknięty i przywalony głazem, aby nikt nie wykradł ciała. I co one, słabe kobiety mogłyby tu zdziałać?
|
|
Z całą pewnością, każdy z nas doświadczył „szoku świetlnego”. Dzieje się tak, gdy otwieramy oczy, które nie są przyzwyczajone do światła, w pomieszczeniu, w którym już nie jest ciemno. Najczęstszą reakcją jest szybkie zamknięcie oczu i odczekanie chwili, by przywykły do światła. Nasze oczy nie zawsze są przygotowane, by patrzeć, choć bez nich wielu z nas nie wyobraża sobie normalnego życia.
|
|
Zmartwychwstał i już nie umrze
Podczas Wigilii Paschalnej ciszę i smutek, w których pogrąża się Kościół po śmierci i złożeniu do grobu Pana, przerwie okrzyk zwycięstwa: Chrystus zmartwychwstał i na zawsze zwyciężył śmierć! Wówczas będziemy mogli naprawdę zrozumieć tajemnicę krzyża, „że Bóg czyni cuda tam, gdzie nic nie jest możliwe – pisze starożytny autor – aby było wiadomo, że tylko On może robić to, co chce. Z Jego śmierci nasze życie, z Jego ran – nasze uzdrowienie, z Jego upadku – nasze zmartwychwstanie, z Jego zstąpienia – nasze wstąpienie” (Pseudo-Hipolit). Umocniwszy swoją wiarę, w centralnej części Wigilii Paschalnej przyjmiemy do naszego grona nowo ochrzczonych i odnowimy przyrzeczenia naszego chrztu. Odczujemy w ten sposób, że Kościół jest zawsze żywy, wciąż się odmładza, jest zawsze piękny i święty, bo Jego fundamentem jest Chrystus, który zmartwychwstał i już nie umrze.
Benedykt XVI
Audiencja generalna 4 kwietnia 2007 roku
|
|
Niech kaznodzieja nie odpuszcza sobie trudu wytłumaczenia dramatu Abrahama, niech też nie ulegnie pokusie łatwych odpowiedzi. Słuchacze to ojcowie i matki, a chociaż źli są, w głowie im się nie mieści, jak Bóg mógł wystawić „ojca wiary” na taką nieludzką próbę.
Naprawdę wiele zależy tu od nauczyciela Słowa Bożego – niezrozumienie sceny ofiarowania Izaaka zamyka na otworzenie się na Bożą miłość! Warto na przykład pokazać dramat Boga, który jak gdyby wystawia siebie samego na próbę wiary. Syn Boży jako Abraham ofiarowujący na żądanie Boga Ojca siebie samego w ofierze, Bóg Ojciec jak Abraham, który traci jedynego Syna – to jakieś cienie w Bożym teatrze, które coś ważnego pokazują. |
|
Mówiąc o niektórych ludziach stwierdzamy czasami: „to jest człowiek po przejściach”. Mamy wtedy na myśli trudne sytuacje które ma już za sobą albo w których jeszcze trwa. Pascha znaczy po polsku „przejście” i tej nocy w naszym życiu ma się również dokonać przejście. Jutro rano będziemy mogli wszyscy powiedzieć, że jesteśmy „ludźmi po przejściu”.
Czy jednak rzeczywiście potrzebujemy jakiegoś „przejścia”? Żyjemy przecież zgodnie z przykazaniami. Przyszliśmy na liturgię Wigilii Nocy Paschalnej, pamiętamy o Panu Bogu nie tylko od święta. Czy nie jest tak, że tego „przejścia” potrzebują raczej wielcy, publiczni grzesznicy: mordercy, złodzieje, rozpustnicy… |
| partnerzy: |
|
|










