Polecamy
Idźcie i ewangelizujcie ochrzczonych
Jose H. Prado Flores
KSIĄŻKA
22,00 zł 5,00 zł
Niedziela Świętej Rodziny
Homilia do młodzieży

Aby rodzina pozostała rodziną

11/12/14 s. Urszula Kłusek SAC
Znam rodziny, w których cierpień i doświadczeń nie brakuje, a jednak panuje w nich pokój i harmonia. Nieszczęścia i cierpienia, jakby uwzięły się na niektóre rodziny, ale ich członkowie nie mówią, że jest źle, że mają siebie wzajemnie dość, że biorą rozwód, albo że wyprowadzają się z domu. Czasem nie potrafią związać końca z końcem. Wielu rzeczy brakuje, ale nie zamieniliby swojego życia na życie kogoś kto ma pieniądze i może spełniać wszystkie swoje zachcianki, ale głodu miłości nijak nakarmić nie potrafi.
Czas Bożego narodzenia trwa. A w nim, czy tego chcemy, czy nie myślimy o rodzinie, albo też za wszelką cenę nie chcemy o niej myśleć, choć obraz rodziny uparcie staje przed naszymi oczami.
Najpierw widać Świętą Rodzinę z betlejemskiej groty. Maryja, Józef i Dziecię Jezus, to rodzina (można powiedzieć) „po przejściach” i z czarnymi chmurami nad jej przyszłością. Według zwyczaju żydowskiego Maryja została „poślubiona Józefowi” – to znaczy, że Maryja i Józef byli po zaręczynach. Przez rok mieli jeszcze mieszkać osobno. Przez ten czas Józef miał przygotować dom, do którego mógłby wprowadzić Maryję, a ona miała przygotować się do roli żony i matki. Zaręczyny równe były przysiędze wierności, więc Józef nie mógł się w tym czasie spotykać z inną kobietą, a Maryja z innym mężczyzną. I właśnie w tym czasie Maryja stała się brzemienna za sprawą Ducha Świętego. Poczęła dziecko, bez udziału mężczyzny. Ale przecież każdy mężczyzna, również św. Józef wiedział, że kobieta nie pocznie dziecka sama, bez współżycia z mężczyzną. Widząc Maryję w ciąży musiał myśleć, że go zdradziła. Tak samo zresztą myśleli inni. Maryja wiedziała, że karą za cudzołóstwo jest ukamienowanie, wiedział też o tym Józef. On pierwszy powinien rzucić w nią kamieniem. Ale ją kochał. Kochał naprawdę, miłością piękną i czystą. Nie chciał jej śmierci, nie chciał śmierci dziecka, które ona nosiła pod swoim sercem. Postanowił więc odejść i w ten sposób hańbę ściągnąć na siebie. Po nocy, gdy Anioł wyjaśnia mu poczęcie Jezusa i mówi, co ma czynić, Józef postanawia niczego nie zmieniać. W odpowiednim czasie poślubia Maryję i staje się ziemskim ojcem Jezusa. Józef wie, że jego żona nosi w sobie tajemnicę, której on nie pojmie. To tajemnica wybrania, zwiastowania i wcielenia Słowa. On – mąż Maryi – zgadza się na to, że nie musi rozumieć, ale kocha. I to właśnie czym darzą siebie wzajemnie, to miłość, którą przyjmują w postaci dzieciątka Jezus, sprawia, że ta rodzina staje się święta. I wcale nie jest im łatwiej, niż reszcie rodzin na świecie. Wręcz przeciwnie: są ubodzy, ich dziecko rodzi się w stajni w brudzie, aż chciałoby się powiedzieć „w nieludzkich warunkach”. Ich synek jest niemowlęciem, a już ściga go nienawiść i śmierć. Muszą więc uciekać i zasmakować gorzkiego losu tułaczy i emigrantów. Po śmierci Heroda wracają do swojej rodzinnej ziemi, ale wcale nie jest łatwo. Są ubodzy, ciężko pracują, wielu zna historię ich narzeczeństwa, więc pewnie czasem są wytykani palcami. Józef umiera prawdopodobnie zanim Jezus ukończył 30 rok życia i został wędrownym nauczycielem. Maryja poznaje smak życia wdowy. A potem, gdy Jezus naucza, słyszy nieraz jak ludzie źle o Nim mówią, aż w końcu doświadcza co to znaczy być Matką Złoczyńcy skazanego na śmierć krzyżową. Święta Rodzina! A tak byśmy chcieli, żeby los Świętej Rodziny był inny, lżejszy, bardziej różowy i niejako bardziej pocieszający. Nie jest taki! Jest twardy, trudny, ale pełen miłości i dlatego piękny, i dlatego pełen Boga. Gdy przypatrujemy się Świętej Rodzinie widać w niej ogromny pokój, harmonię i miłość. Pokój, harmonia i miłość są w tej rodzinie nie dlatego, że przeżywa „lekkie życie”, ale dlatego, że w tej rodzinie jest żywo obecny Bóg – Miłość.
Nie wiem, jak czujecie się w swoich rodzinach, ale jedno wiem, że jeśli w rodzinie jest rozłam, brak pokoju i cierpienie osamotnienia, to wynika ono z braku Boga a co za tym idzie z braku miłości.
Znam rodziny, w których cierpień i doświadczeń nie brakuje, a jednak panuje w nich pokój i harmonia. Nieszczęścia i cierpienia, jakby uwzięły się na niektóre rodziny, ale ich członkowie nie mówią, że jest źle, że mają siebie wzajemnie dość, że biorą rozwód, albo że wyprowadzają się z domu. Czasem nie potrafią związać końca z końcem. Wielu rzeczy brakuje, ale nie zamieniliby swojego życia na życie kogoś kto ma pieniądze i może spełniać wszystkie swoje zachcianki, ale głodu miłości nijak nakarmić nie potrafi.
Bóg stał się człowiekiem i przyszedł na świat w normalnej ludzkiej rodzinie, aby pokazać nam, że droga do prawdziwego szczęścia i do rozwoju wiedzie przez rodzinę, rodzinę silną Bogiem.
Wielu z was myśli o założeniu rodziny. Warto zadawać sobie pytanie, jakiej rodziny pragnę? I czy w rodzinę, której pragnę chcę wnieść miłość Bożą? Jeśli tak, warto przyglądać się Świętej Rodzinie i od niej uczyć się miłości i wiary. I nie dajmy sobie wmówić, że rodzina to przeżytek. Ale pamiętajmy, że bez rodziny, nie ma życia! Zawsze o tym pamiętajmy!
 
Dzięki niej „Bibliotekę Kaznodziejską” będziesz otrzymywał regularnie, w specjalnej cenie i z bezpłatną wysyłką! Sprawdź, jakie dodatkowe korzyści przygotowaliśmy dla Prenumeratorów.