Polecamy
FORUM HOMILETYCZNE

Sympozjum homiletów polskich

17/12/14
W dniach 20-21 października 2014 odbyło się doroczne spotkanie Stowarzyszenia Homiletów Polskich. Miejscem spotkania był ośrodek rekolekcyjny „Emaus” koło Białobrzegów w diecezji radomskiej. Głównym tematem były: „Problemy” z małżeństwem w Biblii, czyli Dobra Nowina o związku kobiety i mężczyzny. Zgromadzonych przywitał przewodniczący stowarzyszenia, ks. prof. Wiesław Przyczyna. Pierwszej sesji przewodniczył ks. prof. Jan Twardy.

W obrzędach małżeństwa podanych jest 9 tekstów ze Starego Testamentu, 13 z Nowego Testamentu (poza Ewangeliami) oraz 9 perykop z Ewangelii. Razem jest więc 31 czytań przewidzianych do celebracji sakramentu małżeństwa – to ogromne bogactwo.
 
 
Początki instytucji małżeństwa w Piśmie Świętym
 
Pierwszy z prelegentów, ks. dr hab. Artur Malina z Uniwersytetu Śląskiego podjął temat Kobieta pomocą dla mężczyzny, czyli o początkach instytucji małżeństwa. Omówił to zagadnienie w trzech punktach: kiedy Biblia mówi o małżeństwie; instytucja i związek między osobami; podstawa instytucji małżeństwa (Rdz 2,18-25). Prelegent zauważył, że gdyby zrezygnować z mówienia o małżeństwie, stracilibyśmy większość narracji biblijnych, np. o Izaaku i o Jakubie, i o jego synach – ponad połowa Księgi Rodzaju to opowieści o małżeństwie. Ważna uwaga dotyczy faktu, że dane dotyczące początku instytucji małżeństwa w Izraelu pochodzą spoza Pisma Świętego; mamy dane religioznawcze, a nie teologiczne. Niebezpieczeństwem jest spłaszczanie instytucji małżeństwa do fenomenu społecznego. Tymczasem nie można stawiać znaku równości między historią narodu izraelskiego a biblijną historią zbawienia. Jest wiele elementów wspólnych, ale nie tożsamość. Ksiądz Malina przypomniał, za Dei Verbum, że Pismo Święte powinno być czytane w takim duchu, w jakim zostało napisane, czyli przy uwzględnieniu jedności Pisma, żywej Tradycji Kościoła i analogii wiary. Następnie zanalizował dwa opisy stworzenia. W pierwszym wyakcentował fakt, że człowiek otrzymał zadanie panowania nad całą ziemią, także nad zwierzętami pełzającymi. Przy drugim podkreślił symbolikę węża, który jest stworzeniem pełzającym. Mężczyzna i kobieta bardziej upaść nie mogli. Nie panując nad stworzeniem człowiek utrudnił przekazanie sobie Bożego błogosławieństwa, czyli przekleństwo. Bóg nie pozbawia błogosławieństwa tylko wystawia diagnozę. Porównując oba opisy stworzenia można powiedzieć, że pierwszy jest dokonany z perspektywy rezultatu, jaki był przez Boga przewidziany, czyli idealny projekt. Drugi opis to opis procesu stworzenia, czyli opis tego, jak projekt został zrealizowany. Bóg szczególnie się zaangażował w stworzenie kobiety, żeby mężczyźnie i kobiecie było dobrze. Kobieta jest pomocą dla mężczyzny. Takie stwierdzenie nie oznacza poniżenia kobiety. Wręcz przeciwnie, sam Pan Bóg jest pokazywany jako pomoc dla mężczyzny. Kobieta jest więc pomocą jak Bóg.
 
 
Konstytutywne elementy małżeństwa w Starym Testamencie
 
Kolejny prelegent, ks. dr Maciej Basiuk z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach przedstawił wykład zatytułowany Zapłata za żonę czyli konstytutywne elementy małżeństwa w Starym Testamencie. Zauważył, że teksty biblijne nie dają kompletnego opisu instytucji małżeństwa w Izraelu, a następnie omówił wybrane kwestie: poszukiwania męża i żony; zagadnienie pieniędzy i małżeństwa; obrzędy, które według Pisma Świętego towarzyszą zawarciu małżeństwa. Zwykle to mężczyzna szukał żony, ale w Pieśni nad pieśniami to kobieta poszukiwała mężczyzny – to był raczej wyjątek. Istniał ponadto zwyczaj, według którego rodzice aranżowali małżeństwa swoich dzieci. Z małżeństwem łączyło się przekazanie dóbr materialnych: a) mohar – zapłata za żonę, czyli wynagrodzenie rodzicom za dobre przygotowanie panny młodej do małżeństwa (wysokość moharu zależała od tego czy była dziewicą, czy nie, tj. czy ojciec ją upilnował, czy też nie); b) posag – majątek, który rodzice dawali swej córce – pannie młodej a także majątek, który dawał jej mąż (było to zabezpieczenie dla kobiety, zwłaszcza na czas wdowieństwa, szczególnie, gdy nie miała dzieci); c) podarki.
Do obrzędów, które towarzyszyły zawarciu małżeństwa należały najpierw zaręczyny a potem wprowadzenie do domu męża. Już zaręczyny sprawiały, że kobieta i mężczyzna w Izraelu stawali się prawnie małżeństwem. Przez pewien czas jednak nie mieszkali razem. Dziś ceremonia zaręczynowa jest w tym samym dniu, co małżeństwo. Małżeństwo było konstytuowane przez trzy elementy: spisany kontrakt wraz z mohar; formuła słowna; współżycie. Przykład formuły słownej mamy w Księdze Tobiasza. Raguel, ojciec Sary powiedział do Tobiasza: „Od teraz ty jesteś jej bratem, a ona twoją siostrą. Jest ona dana tobie od dziś na zawsze” (Tb 7,12; por. 7,12-15). Inny przykład formuły małżeńskiej znajduje się w Pieśni nad pieśniami: „Mój miły jest mój, a ja jestem jego” (Pnp 2,16). Znany jest ponadto kontrakt z Elefantyny z przełomu VI i V w prz. Chr. poświadczony we wspólnocie żydowskiej w Rzymie, który brzmiał: „Jest moją żoną, a ja jestem jej mężem od dnia dzisiejszego aż na zawsze”.
 
 
Problemy małżeństw starotestamentowych
 
Tematem kolejnego wystąpienia były „problemy małżeństw starotestamentowych”. Omówił je dr Marcin Majewski z UPJPII w Krakowie, zwracając szczególną uwagę na poligamię, brak potomstwa, wiarołomność i rozwody. Poligamia – wielomałżeństwo może występować w dwojakiej postaci jako poligynia (wielożeństwo) albo poliandria (wielomężostwo). Biblia nie potępia tego zjawiska. Ponadto poligamia może być aktualna lub sukcesywna (gdy kolejne związki następują po sobie bez śmierci poprzedniego małżonka). Takie związki są niezgodne z Bożym planem na małżeństwo. Według tego planu małżeństwo jest związkiem monogamicznym, wiernym, wyłącznym, heteroseksualnym. Poligamia pojawiła się w Biblii wraz z Lamekiem, bardziej zdeprawowanym niż jego praojciec Kain. Poligamia jest więc pokazana w kontekście grzechu (Rdz 4,19). Ona nie była Bożym zamysłem, ale była akceptowana kulturowo. Na przykład w kodeksie Hammurabiego preferowana była monogamia, ale prawo to było uchylane, gdy żona była bezpłodna. W przypadku tekstów biblijnych pamiętać trzeba, że gdy Biblia opisuje rzeczywistość historyczną, mówi też o małżeństwie poligamicznym. Gdy naucza o małżeństwie, zawsze chodzi o monogamiczne: to istotna różnica między historycznym opisem, a nauczaniem teologicznym.
Kolejnym omówionym problemem był brak potomstwa, będący wynikiem bezpłodności, czyli stałej i nieodwracalnej niezdolności do zrodzenia dziecka, albo niepłodności, czyli czasowej niezdolności zrodzenia dziecka. Sytuacje kobiet bezpłodnych w Biblii kończą się happy endem. Biblia nie przedstawia socjologicznego spektrum społeczeństwa, a jedynie aspekty ważne dla historii zbawienia: Bóg jest Panem życia i realizuje swój plan – wybiera na matki niepłodne kobiety, przemieniając to, co było hańbą, w największą chlubę. Innym problemem małżeńskim była wiarołomność, czyli zdrada, niewierność małżeńska. Oznacza ona zerwanie silnych więzów międzyludzkich. Gdy Bóg mówi o swoim największym cierpieniu ze względu na niewierność Izraela, to porównuje je do zdrady małżeńskiej (historia proroka Ozeasza). Z kolei przebaczając zdradę, człowiek najbardziej naśladuje Boga.
Ostatnim z problemów małżeńskich omówionych przez dra M. Majewskiego były rozwody. Księga Powtórzonego Prawa (Pwt 24,1) dopuszcza możliwość rozwodu. Wystarczającym motywem było znalezienie przez mężczyznę czegoś odrażającego u kobiety. Rygorystyczna szkoła Szammaja uważała, że czymś odrażającym jest tylko zdrada, a liberalna szkoła Hillela – że każdy powód upoważniał do wręczenia listu rozwodowego. Istniała także taka interpretacja, że list rozwodowy mógł być wręczony tylko w przypadku nieskonsumowania małżeństwa: znalezienie czegoś odrażającego oznaczało więc, że nie doszło do współżycia małżonków.
 
 
O nierozerwalności małżeństwa w nauczaniu Jezusa
 
Kolejny prelegent, ks. prof. Stanisław Hałas z UPJPII w Krakowie podjął zagadnienie: Czy wolno żonie opuścić męża, czyli o nierozerwalności małżeństwa w nauczaniu Jezusa? Wyjaśniając brzmienie tytułu, rozróżnił na początku kontekst kulturowy podstępnego pytania faryzeuszów skierowanego do Pana Jezusa i pytania zawartego w referacie: w kulturze semickiej pierwszeństwo miał mężczyzna, a w rycerskiej kulturze europejskiej pierwszeństwo dawano kobietom. Faryzeusze, pytając „czy wolno mężowi oddalić żonę”, nie chcieli się niczego dowiedzieć od Jezusa, ale utrudnić Mu działanie (mógł to być też retoryczny sposób przedstawiania problemu przez ewangelistów – szczególnie św. Jan lubi retorykę dialogu i rozmowy, bo dialogów dobrze się słucha). Faryzeusze cytowali Stary Testament, według którego Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy (Pwt 24). Chronił on kobietę – oddalona przez mężczyznę mogła być poślubiona przez innego. Praktyka listu rozwodowego była stosowana, o czym świadczy List rozwodowy z Masady (Mur 19), który prof. Hałas poddał analizie. Formuła listu rozwodowego miała następujące brzmienie: „Opuszczam i odsyłam z własnej woli dzisiaj ja, Józef, syn N., ciebie to jest N., córkę N. Masz prawo zostać żoną innego”. W dalszej części swego wystąpienia prelegent omówił tzw. klauzulę Mateuszową: „A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu (gr. porneia) – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo»” (Mt 19,9). Profosor Hałas zaproponował niezwykle frapujące tłumaczenie greckiego słowa „porneia” jako „małżeństwo między bliskimi krewnymi nieważne na mocy samego Prawa”. Księga Kapłańska zakazywała takich małżeństw między bliskimi krewnymi (Kpł 18,6n). Tekst klauzuli Mateuszowej oznacza zatem, że małżeństwo jest ważne chyba, że zostało zawarte między zbyt bliskimi krewnymi – porneia. Prelegent zakończył wystąpienie, stwierdzając krótko, że chrześcijański ideał małżeństwa został najlepiej przedstawiony w Liście św. Pawła do Efezjan.
 
 
„Kłopotliwe” wypowiedzi św. Pawła o małżeństwie
 
Ostatni z prelegentów, ks. dr Marcin Kowalski z KULu podjął temat: Świętego Pawła „kłopotliwe” wypowiedzi o małżeństwie. Autor poddał analizie teksty św. Pawła: Ef 5 i 1 Kor 7. Zauważył, że św. Paweł był „radykalnym apokaliptykiem” w tym sensie, że oczekiwał rychłego przyjścia Pana w paruzji. Z tej perspektywy, jak też ze względów praktycznych mówił o „wyższości celibatu nad małżeństwem” (por. 1 Kor 7,25-26), bo to forma życia która ukierunkowuje na królestwo Boże i głoszenie kerygmatu. Prelegent omówił też tzw. „przywilej Pawłowy” (por. 1 Kor 7,12-16). Należy go rozumieć w odniesieniu do małżeństw mieszanych, gdy dwoje pogan zawiera małżeństwo, a potem jeden z małżonków nawraca się na chrześcijaństwo. Paweł podkreśla trwałość związku małżeńskiego nawet między poganami. Nie należy szukać rozwodu. Jeśli jednak jedna ze stron postanawia odejść z powodu nawrócenia na chrześcijaństwo, jest wolna. Miłość, która nie jest zakorzeniona w miłości Pana może być rozwiązana. Nadrzędne jest życie w Chrystusie. Paweł stawia życie nadprzyrodzone w Chrystusie wyżej niż instytucję małżeństwa.
Natomiast przy analizie Ef 5, czyli tzw. tablic rodzinnych, ks. dr Kowalski zauważył, że stwierdzenie św. Pawła o tym, iż żona ma być poddana mężowi jest przejawem patriarchalnego społeczeństwa. Jednak z całego nauczania Pawłowego wynika, by małżonkowie byli poddani sobie w bojaźni Chrystusowej – poddanie jest obopólne: małżonkowie mają sobie służyć nawzajem, uczestnicząc w misterium Chrystusa. W tekście Pawłowym wyraz „głowa” odniesiony do męża należy rozumieć jako organ odżywiający całe ciało, dający całe życie, nie rządzący.
 
 
Jak mówić i jak nie mówić o małżeństwie?
 
W dalszej części konferencji odbyła się debata panelowa, podczas której przygotowane wystąpienia zaprezentowali: ks. dr Sławomir Adamczyk, diecezjalny duszpasterz rodzin diecezji radomskiej, Małgorzata Górka reprezentująca Duszpasterstwo rodzin w Radomiu, Cezary Sękalski z Kliniki Małżeńskiej w Krakowie oraz prof. Krystian Wojaczek (UO). Prowadzącym dyskusję panelową był ks. prof. Wiesław Przyczyna z UPJPII w Krakowie. Ksiądz dr Sławomir Adamczyk, od 9 lat diecezjalny duszpasterz rodzin diecezji radomskiej stwierdził, że małżeństwo i rodzina są centrum zainteresowania Kościoła, a małżonkowie zawierają małżeństwo, by wspierać się wzajemnie w dążeniu do świętości i przyjąć dar życia. W duszpasterstwie rodzin potrzeba więcej teologii, a nie tylko psychologizowania i pedagogizowania na temat małżeństwa. Ksiądz Adamczyk zauważył, że obecnie w Polsce dwa miliony dzieci jest wychowywanych przez same matki, bo ojcowie dystansują się od wychowania dzieci. Proponował, by duszpasterze raz w miesiącu organizowali jubileusze małżeńskie. Przestrzegł przed odtwórczym korzystaniem z gotowych homilii, w których nie ma odniesień do ludzi zawierających sakrament. Ze smutkiem zauważył, że wielu proboszczów walczy o chrzty, pogrzeby i śluby, by były celebrowane w jego parafii, a jednocześnie chętnie odsyła przygotowanie nowożeńców do małżeństwa do innych.
Profesor Wojaczek wskazywał potrzebę synergicznego podejścia do pracy z małżeństwami. Małżeństwo jest dynamicznym układem, w którym trwa walka małżonków o przetrwanie, a zagadnieniem newralgicznym tego związku jest aspekt emocjonalny więzi małżeńskiej. Uczucia nie powinny przeminąć, bo to byłby koniec małżeństwa – one wpływają na perspektywę poznawczą i motywują działanie – aspekt behawioralny. Profesor Wojaczek stwierdził, że potrzebna jest reinterpretacja pojęć dotyczących przysięgi małżeńskiej. Wiele osób nie rozumie takich pojęć, jak: miłość, wierność, uczciwość. Wyjaśniając pierwszy z tych terminów, mówca nieco go przeintelektualizował: powiedział, że na miłość małżeńską składają się: postawa miłości, więź i spójnia miłości małżeńskiej. Postawa miłości małżeńskiej to względnie trwałe odnoszenie się małżonków na poziomie poznawczym, emocjonalnym i zachowania; więź miłości małżeńskiej to wzajemne obdarowywanie się małżonków na poziomie poznawczym, emocjonalnym i zachowania; to wiele inicjatyw w ciągu dnia, które budują więź małżeńską; spójnia miłości małżeńskiej to względnie trwała struktura bycia razem małżonków. Ona podlega zmianom, ale wolniej niż więź. Jeśli wartości łączących przybywa, to dobrze. Wierność małżeńska została zdefiniowana jako wyłączność więzi erotycznej małżonków. Trzeba ją rozumieć jako ułatwianie współmałżonkowi ponownego wyboru małżonka, gdyby zaistniała taka potrzeba. Wreszcie uczciwość małżeńska została zdefiniowana jako lojalność w stosunku do współmałżonka polegająca na zachowywaniu zasad funkcjonowania związku małżeńskiego. Jest to więc pojęcie szersze niż wierność małżeńska. Zrozumiałą cechą małżeństwa chrześcijańskiego jest nierozerwalność.
Kolejny uczestnik panelu, Cezary Sękalski, autor artykułu opublikowanego w „Homo Dei” pt. Jak mówić i jak nie mówić o małżeństwie, upomniał się o prawidłowe wypowiedzi na temat sakramentu małżeństwa, a dokładniej o to, by nie zamazywać sensu sakramentu, mówiąc, że ks. N. udzielił ślubu. To sformułowanie zawiera poważny błąd, któremu trzeba się sprzeciwiać. Jest on przejawem klerykalizmu – deprecjonuje prawdziwych szafarzy sakramentu małżeństwa. Na poziomie językoznawczym „udzielić” znaczy zapewniać coś komu. Słowniki dopuszczają wprawdzie kolokację: udzielić namaszczenia, ślubu, ale, chcąc zachować poprawność teologiczną, nie wolno mówić, że ksiądz udzielił ślubu. To małżonkowie ślubują sobie nawzajem. W odniesieniu do zakonników i zakonnic nie mówimy, że prowincjał udzielił ślubów zakonnych, ale że zakonnik czy zakonnica złożyli śluby zakonne. Język kształtuje nasze myślenie o rzeczywistości, dlatego też nie wolno bagatelizować fałszywych teologicznie wypowiedzi. Kościół Zachodni poszedł za prawem rzymskim – małżonkowie czynią z siebie dar na zasadzie umowy. Kościół Wschodni poszedł w innym kierunku – szafarzem sakramentu według sakramentologii prawosławnej jest pop – on udziela sakramentu małżeństwa. Żyjemy w kulturze, w której ludzie wymyślają nowe obrzędy, np. oświadczyny po maratonie albo po locie balonem. Nie ma jednak nic piękniejszego niż chrześcijańskie obrzędy małżeństwa. Trzeba jednak zatroszczyć się o jasność znaków. Lepiej byłoby więc, gdyby sami narzeczeni wypowiadali słowa przysięgi małżeńskiej, a nie powtarzali za księdzem, bo taki zwyczaj nie podkreśla wolnej woli małżonków.
Jako ostatnia z uczestników panelu wypowiedziała się Małgorzata Górka. Swą wypowiedź zatytułowała: Czy naturalne metody poczęcia mają jeszcze sens. Zauważyła, że chodzi o metody stosowane od ponad sześćdziesięciu lat, takie jak metoda Bilingsa, objawowo-termiczna, obserwacja śluzu płodnego i temperatury, obserwacja szyjki macicy. Młodzi potrafią zdobywać szybko wiedzę z Internetu, ale nie szukają wiedzy na temat swej płodności. Kościół, od czasu Humane vitae Pawła VI wziął na siebie obowiązek przygotowania młodych do odpowiedzialnej miłości i rodzicielstwa. Mówczyni zachęcała, by duszpasterze zapraszali małżonków chrześcijańskich do dawania świadectwa młodym na oazach, a także, by mówili o małżeństwie i rodzinie w homiliach, podając pozytywne przykłady.
 
 
O czym mówić i nie mówić z ambony?
 
W dyskusji ks. prof. Jan Twardy poddał refleksji kwestię, czy i na ile mówić o seksie z ambony, bo gdy jeden z duszpasterzy wypowiedział się, to młodzież z sarkazmem podsumowała: „Nasz ksiądz lubi te tematy…”. Profesor Wojaczek z kolei przestrzegał przed psychologizowaniem na temat małżeństwa. Głosiciele homilii powinni korzystać z modelu biblijnego, ale i pokazywać, że wspiera go cały szereg badań naukowych: prawdziwe, uczciwe badania wspierają nauczanie biblijne. Ksiądz Henryk Sławiński zwrócił uwagę na potrzebę szacunku do słuchaczy i powściągliwości w wypowiedziach duchownych na temat szczegółów współżycia małżeńskiego. Nawiązał w tym kontekście do programowej adhortacji papieża Franciszka, Evangelii gaudium (43), według której „św. Tomasz z Akwinu podkreślał, że przykazania przekazane ludowi Bożemu przez Chrystusa i przez Apostołów «są bardzo nieliczne». Cytując św. Augustyna, zauważał, że w przykazaniach dodanych później przez Kościół należy przestrzegać umiaru, «aby życie wiernych nie stało się zbyt uciążliwe» oraz aby nie przemienić naszej religii w niewolę, skoro «miłosierdzie Boże chciało ją mieć wolną». Ta uwaga, wypowiedziana wiele wieków temu, zachowuje olbrzymią aktualność. Powinna stanowić jedno z kryteriów w chwili zastanawiania się nad reformą Kościoła i jego przepowiadania, które pozwoliłyby rzeczywiście dotrzeć do wszystkich”.
Wieczorem, 20 października, odbyło się Walne Zebranie Stowarzyszenia Homiletów Polskich, w czasie którego dokonano wyboru władz stowarzyszenia. Nowym przewodniczącym został ks. dr hab. Henryk Sławiński, prof. UPJPII. Do zarządu SHP zostali wybrani przez Walne Zgromadzenie: ks. dr hab. Stanisław Dyk, prof. KUL, ks. dr hab. Leszek Szewczyk z UŚ, ks. dr Witold Ostafiński z UPJPII w Krakowie i ks. dr hab. Hubert Łysy z UO. Walne Zgromadzenie wybrało także Komisję rewizyjną pod przewodnictwem ks. dra hab. Tadeusza Lewandowskiego, w której skład weszli ponadto jako członkowie: ks. dr Jerzy Swędrowski i ks. dr Sławomir Płusa. Na osobnym posiedzeniu Zarząd SHP w tajnych głosowaniach zadecydował o podziale funkcji: wiceprzewodniczącym SHP został ks. Stanisław Dyk; sekretarzem – ks. Leszek Szewczyk, członkiem zarządu – ks. Hubert Łysy, skarbnikiem – ks. Witold Ostafiński.
 
 
Ćwiczenia metodą Rolfa Zerfassa
 
Na program następnego dnia konferencji składały się zajęcia praktyczne poprowadzone przez ks. dra Sławomira Płusę wraz z alumnami Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu. Polegały one na wygłoszeniu przez jednego z diakonów kazania o małżeństwie i na omówieniu go przez wszystkich słuchaczy metodą Rolfa Zerfassa. Najpierw wszyscy wysłuchali kazania, nie robiąc żadnych notatek, a potem próbowali odtworzyć jego treść. Prowadzący ćwiczenia zapisywał odpowiedzi słuchaczy na tablicy, zachowując chronologiczną strukturę kazania. Następnie słuchacze podawali różne odpowiedzi na kolejne pytania prowadzącego: Co było ciekawe w kazaniu? Co było niejasne, trudne do przyjęcia? Wreszcie odpowiadano na cztery pytania dotyczące kolejno: istoty orędzia – jaki problem podjął kaznodzieja; celu – co kaznodzieja chciał osiągnąć; apelu: jaki apel kaznodzieja zaplanował; schematu kazania – jaki zastosował model, strukturę kazania. Za każdym razem po wypowiedziach słuchaczy sam kaznodzieja odpowiadał, jakie były jego intencje, a więc odpowiadał na postawione pytania ze swojego punktu widzenia. Następnie słuchacze zostali zachęceni do wypowiedzi na temat kwestii formalnych. Na koniec ćwiczenia prowadzący zapytał kaznodzieję, jak się czuje. Co chciałby powiedzieć albo ustosunkować się do wypowiedzi słuchaczy.
Ksiądz Sławomir Płusa podsumował ćwiczenia, dodając, że niekiedy grupa słuchaczy nie jest w stanie odtworzyć pewnych wątków, bo kaznodzieja źle je wyakcentował i stały się one zbędne. Zwrócił też uwagę, iż przy tym ćwiczeniu nie oceniamy czy coś jest powiedziane dobrze bądź źle, ale co jest wzbogacające, a co nie. Jeśli krytyka ze strony słuchaczy jest gwałtowna, to należy podkreślać pozytywne strony kazania; a jeśli jest zbyt dużo pochwał, to należy zwrócić subtelnie uwagę na słabe strony. Wypowiedzi grupy lepiej oddziałują od strony pedagogicznej niż wypowiedzi eksperta. Ostatnim punktem ćwiczenia jest zapisanie osobistej refleksji duchowej kaznodziei: jaki zysk duchowy odniósł sam kaznodzieja z wygłoszonego kazania.
W trakcie konferencji i dorocznego spotkania homiletów polskich odprawione zostały Msze Święte: pierwszego dnia pod przewodnictwem miejscowego ordynariusza, bpa Henryka Tomasika, a drugiego dnia pod przewodnictwem aktywnego członka SHP, bpa Adama Bałabucha, sufragana diecezji świdnickiej. Intensywność obrad nie pozwoliła na organizację okolicznościowego programu kulturalnego. Następne spotkanie Stowarzyszenia Homiletów Polskich zaplanowano na dni 28-29 września 2015 roku w Niepokalanowie.
Dzięki niej „Bibliotekę Kaznodziejską” będziesz otrzymywał regularnie, w specjalnej cenie i z bezpłatną wysyłką! Sprawdź, jakie dodatkowe korzyści przygotowaliśmy dla Prenumeratorów.