Polecamy
Niepłodność. Duchowy i praktyczny poradnik dla małżeństw
Angelique Ruhi-López, Carmen Santamaría
KSIĄŻKA
29,90 zł 10,00 zł

Świętego Szczepana

Sugestie programowe
26/12/20
Od żłóbka do Eucharystii
Sugestie słuchacza
26/12/20 Patryk Jakubowski
Dlaczego są Bogu potrzebni męczennicy? Podaję nieco w wątpliwość i zastanawiam się, czy istnieje jedna odpowiedź na wszelkie zło, obecne w świecie? I czy Bóg potrzebował ofiar świętych męczenników – tak jak św. Szczepana? Na co powinniśmy zwrócić uwagę w święta i wspomnienia męczenników?
Homilia do dorosłych
26/12/20 ks. Robert Klemens COr
Zmienia się sceneria. Szczepan wystawiony do rozprawy. Bezsilność i gniew. Brak argumentacji i mądrości, krzyk i kamienie – to tajemnica tego dnia. Jedno jest wspólne – „kruchość” Boga. Patrząc na świat, który nas otacza trudno nie zauważyć analogii do zestawienia nastroju i wymowy wczorajszego dnia i dziś. Nieustannie uczestniczymy w tym przenikaniu, albo następowaniu po sobie dni pięknych, podniosłych i pełnych radości z tymi, które poniżają, obrażają i wyrządzają ból.
Homilia do dorosłych
26/12/20 ks. Tomasz Szałanda
Kamienowany Szczepan, konając, prosi Pana o łaskę nieba i modli się do Boga o miłosierdzie dla mordujących go. Odchodzi z tego świata, rodząc się dla nieba, przebacza wrogom, i w ostatnich chwilach życia myśli o nich dobrze i chce dla nich tego, co najlepsze – nieobciążenia za zabójstwo. Szczepan rodzi się dla nieba wolny od nienawiści i chęci zemsty. Dobrze, że w drugi dzień Świąt wspominamy Szczepana – męczennika. To bowiem pozwala nam wrócić na „właściwe tory” naszej wiary.
Homilia do dzieci
26/12/20 ks. Grzegorz Świecarz
Szczepan stanął po stronie prawdy i za tę prawdę poświęcił to, co miał najcenniejsze, czyli swoje życie. Ta postawa pokazuje nam, że chrześcijanin nie żyje bez zmartwień, trosk, problemów, cierpienia. Przeciwnie. Wiara w Boga spowoduje, że staniemy się odrzuceni przez świat. Tego również doświadczył Pan Jezus, którego narodzin nie ogłaszały gazety lecz gwiazda, którą zauważyli nieliczni. Jego Matką nie była znana i podziwiana aktorka, lecz pokorna i skromna dziewczyna – Maryja. Nie urodził się w majestatycznej metropolii, ale w prowincjalnym Betlejem. Nie czekały na niego tłumy dziennikarzy z fleszami aparatów i kamer lecz kohorty zbirów, tylko po to, by Go zamordować jeszcze w pieluszkach. Nie witali Go celebryci i wielcy tego świata, ale prości pastuszkowie i skromni Mędrcy ze Wschodu.