Polecamy
Przeciw banalizacji Jezusa
Gerhard Lohfink
KSIĄŻKA
44,90 zł 5,00 zł
FORUM HOMILETYCZNE

Dobra Nowina w multimedialnym świecie. Sympozjum w Kodniu

01/01/20 ks. Maciej K. Kubiak
„Dobra Nowina w multimedialnym świecie” – tak brzmiał temat konferencji naukowej, która odbyła się w Kodniu w dniach od 6 do 8 października 2019 roku. Jej organizatorami byli Stowarzyszenie Homiletów Polskich (SHP) oraz wydziały teologiczne trzech wyższych uczelni: Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Uniwersytetu Śląskiego i Papieskiego Uniwersytetu św. Jana Pawła II, a gospodarzami ojcowie oblaci, z o. Sebastianem Wiśniewskim, superiorem wspólnoty zakonnej w Kodniu i wykładowcą homiletyki w Wyższym Seminarium Duchownym Ojców Oblatów w Obrze. Do sanktuarium nad Bugiem przyjechali wykładowcy homiletyki z całej Polski oraz doktoranci, przygotowujący pod ich kierunkiem rozprawy doktorskie w różnych ośrodkach akademickich całej Polski. Obrady trwały dwa dni. Przedstawiono szereg zagadnień, związanych z obecnością słowa Bożego w massmediach, zwłaszcza elektronicznych, ze szczególnym uwzględnieniem Sieci internetowej.
Słowo pisane i nie tylko
Jako pierwszy głos zabrał ks. Henryk Sławiński, przewodniczący SHP, który mówił na temat „Trwała wartość słowa pisanego w multimedialnym świecie”. Prelegent podkreślił, że stwierdzenie „ludzie zawsze będą czytać książki” nie jest już dzisiaj prawdziwe. Coraz mniej czasu przeznaczamy na czytanie, a coraz więcej na oglądnie telewizji. „Nie napiszę listu – zadzwonię. Nie przeczytam powieści – obejrzę film”. Ludzie sami dokonują takich wyborów. Jesteśmy w epoce popiśmiennej. Chrześcijaństwo jest jednak religią żywego słowa – Słowa wcielonego – przypomniał ks. profesor Sławiński. Sam Pan Jezus nic nie pisał, ale pisali Jego uczniowie. Święty Jan pisał do Kościołów. Klemens Aleksandryjski uważał, że należy pisać i używać pisma do spisywania kerygmatu. Czy Kościół może zrezygnować z przekazywania pisma we współczesnym świecie? Zdaniem wykładowcy zapisany tekst jest niezwykle ważny i Kościół nie może z niego rezygnować.
Kolejne zagadnienie przedstawił ks. Adam Kalbarczyk, wykładowca homiletyki w seminarium duchownym w Poznaniu i profesor Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Mówił o potrzebie nowej homiletyki czy homiletyki internetowej i ukazał koncepcję (postulat) homilii (kazania) jako „otwartego dzieła sztuki”, odwołującą się do słynnego włoskiego pisarza oraz znawcy sztuki i literatury, Umberto Eco. Nowy model homilii, którego potrzeba staje się coraz silniejsza w związku z rozwojem Internetu, powinien nawiązywać do możliwości percepcji odbiorcy. Skuteczność – referował prelegent – nie zależy od autora czyli głoszącego homilię, ale od możliwości percepcji odbiorcy. Rodzi się wirtualny i niekończący się proces możliwości odczytywania słowa. Głoszony przekaz może znajdować przeróżne punkty styczne, które dają różne możliwości słuchaczom na włączanie swoich problemów i konkretnych kontekstów życiowych. To pozwoliło spojrzeć na proces przepowiadania z nowej perspektywy. Autonomia słuchaczy odciąża kaznodziejów. Jest to też dowartościowanie słuchacza. Koncepcja zrodzona w Kościele ewangelickim została przeniesiona również do Kościoła katolickiego. Chodziło o uczenie się odnowionego modelu głoszenia kazań. Słuchacz miał aktywnie odczytywać swoje życie w perspektywie głoszonego słowa Bożego. Koncepcja ta zrodziła się w epoce przed Internetem ale właśnie dopiero w tej epoce otrzymała jeszcze szersze znaczenie i stała się przedmiotem wielu badań. Tak zwana stara homiletyka jawi się w tej perspektywie trochę jak kontrola, sprawdzenie, czy komunikat nadawcy został właściwie odebrany i odczytany przez odbiorcę. Nowa homiletyka podchodzi inaczej – zakłócenia rodzące się w odbiorze to wolność komunikacji. Kazanie nie musi być słowem uniwersalnym, dla wszystkich jednakowym. Chodzi o jego przyswojenie przez słuchacza w sposób indywidualny, o spojrzenie na kazanie w perspektywie możliwości percepcji, chodzi o uwzględnienie różnych możliwości odbioru przez słuchacza.
W dyskusji zwrócono uwagę na pewne podobieństwa między ujęciem procesu głoszenia słowa przez tzw. starą i nową homiletyką. W obu mamy przecież do czynienia z różnym odbiorem tego samego przekazu. Nie tylko bowiem w dobie Internetu, odbiorca (słuchacz) cieszy się wolnością i może w sposób indywidualny podchodzić do otrzymanego komunikatu. Pojawił się też problem definicji homilii, jako takiej. Teologia mówi o homilii, jako wydarzeniu liturgicznym, będącym częścią liturgii. Czy można więc mówić o homilii internetowej? Jeśli tak, to czym ona miałaby być? W obszarze tym pojawiają się różne wątpliwości natury teologicznej i terminologicznej.
 
Mini-homilie o maxi sprawach
Trzeci referat wygłosił ks. profesor Andrzej Draguła z Uniwersytetu Szczecińskiego i seminarium duchownego diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Tytuł wykładu brzmiał: „Sms z nieba czyli mini-homilie o maxi sprawach. Tekstowe formy parakaznodziejskie w mediach społecznościowych”. Prelegent mówił o różnych formach para kaznodziejskich, zamieszczanych na takich nośnikach jak Twitter, Facebook oraz wysyłanych w smsach i podkreślił, że łączy je „krótkość”. Wszyscy wiemy jednak, że im krótsze kazanie, tym staranniejszej potrzebuje ręki. Nie potrzeba kazań ani długich, ani krótkich, lecz w sam raz!
Post zamieszczony w Internecie to jest z reguły komentarz czyli tekst wyjaśniający, ewentualnie interpretacja – nie homilia! Ważny jest związek postów z tekstem biblijnym.
Brak tym tekstom, w odróżnieniu od homilii – podkreślił prelegent – kontekstu liturgicznego. Powstają poza liturgią, nie służą liturgii. Nie są do wygłoszenia a do odczytania. Trzeba więc je uznać za formy parakaznodziejskie. Forma tekstowa jest jedyną ich formą. Nie można mówić o nich jako homilii, czy mini-homilii, ani jako wydarzeniu w znaczeniu teologicznym. Może to jest szkic homilii, ale na pewno nie są to homilie.
Formy analizowane przez księdza profesora Andrzeja Dragułę przesuwają się z obszaru mowy do tekstu. A tekst powinien być poddany rygorom języka. „Homilia to właściwie Ewangelia tylko gorzej – w tej rzeczywistości tzw. mini-homilia to szansa na duchowy oddech” – dodał prelegent.
Ksiądz Maciej Szczepaniak, profesor UAM w Poznaniu zaprezentował wykład przygotowany wraz z panią dr Katarzyną Zagórską (również z tego uniwersytetu, a do niedawna także zastępczynią redaktora naczelnego diecezjalnego Radia Emaus w Poznaniu): „Sposoby ewangelizacji radiowej w ujęciu synchronicznym i diachronicznym”. Autorzy zwrócili uwagę na szereg możliwości, jakie daje radio w przestrzeni preewangelizacji. Głoszeniem Dobrej Nowiny w radiu zajął się również ks. Leszek Szewczyk (Uniwersytet Śląski). Sprawa wydaje się oczywista, gdy chodzi o tzw. media religijne – segment jest zdominowany przez Radio Maryja i inne jemu podobne. Są też jednak narracje religijne czyli tematyka religijna w innych mediach np. w serwisach informacyjnych ale nie tylko. To dziennikarska narracja o religii, również programy katolickie w telewizji publicznej. Trzecia płaszczyzna to tzw. religia banalna, traktowana instrumentalnie i zależnie od okoliczności. Zgadzając się z przedmówcami, ks. profesor Szewczyk podkreślił, że radio spełnia funkcję Jana Chrzciciela czyli preewangelizacyjną. Radiem muszą się zajmować i świeccy, i duchowni.
 
Ziarno, które nie zostało zasiane…
O Dobrej Nowinie transmitowanej przez radio publiczne z kościoła Świętego Krzyża w Warszawie mówił ks. Jerzy Swędrowski, a o obecności słowa Bożego w filmach ks. Marek Lis z Uniwersytetu Opolskiego. Na konieczność wykorzystywania przez wspólnoty chrześcijańskie współczesnych narzędzi komunikacyjnych, w tym w telewizji, mówił ks. Bartłomiej Kuźnik. „Ziarno, które nigdy nie przyniesie plonu to ziarno, które pozostało w rękach siewcy i nigdy nie zostało wysiane” – powiedział w wykładzie zatytułowanym „Telewizja KTO jako narzędzie ewangelizacji i formacji”.
Pierwszy dzień obrad zakończyła krótka dyskusja, w której zwrócono między innymi uwagę, że tak jak nie ma paraliturgii, tak też nie ma parakaznodziejstwa. Albo coś jest liturgią i homilią, stanowiącą jej istotną część, albo nie. Ktoś z dyskutantów zasugerował, by wrócić do pytania o tym czym jest homilia i jaka jest jej definicję, czy pojęcie „homilia internetowa” ma rację bytu, a jeśli tak, to co przez nią rozumieć (może zamieszczone w Internecie nagranie wygłoszonej homilii)?
W nawiązaniu do wykładu ks. profesora Adama Kalbarczyka zwrócono uwagę na konieczność dawania przestrzeni słuchaczowi. Dajemy słowo, którym słuchacz żyje, które rozważa, do którego się ustosunkowuje w zależności od swojej sytuacji życiowej.
 
Z pomocą projektora
Drugi dzień konferencji rozpoczął się od ciekawego ale zarazem bardzo specjalistycznego przedłożenia o wykorzystywaniu mediów w przepowiadaniu do osób z deficytem słuchu.
Mówił o tym ksiądz Artur Hałucha, który zajmuje się duszpasterstwem takich osób. Media mogą nieść ogromną pomoc w procesie głoszenia słowa osobom niesłyszącym. Radio odpada, natomiast dużą rolę mogą odegrać prasa, Internet, czy zwykła prezentacja komputerowa z wykorzystaniem obrazów i tekstów. Projektor multimedialny ułatwia głuchym udział we Mszy Świętej – mówił ks. Hałucha, nawiązując do osobistych doświadczeń duszpasterskich. Prelegent zwrócił też uwagę na konieczność uczenia się języka migowego, którym posługują się głusi. Wciąż zbyt mało osób (w tym duszpasterzy) zna ten język.
Ojciec Sebastian Wiśniewski OMI zaprezentował projekt ewangelizacyjny „Kubuś i Tereska”, przygotowany przez kleryków Wyższego Seminarium Duchownego w Obrze. Krótkie filmy, nagrywane przez kleryków i zamieszczane w Internecie zapowiadały niedzielną Ewangelię i zachęcały dzieci do udziału we Mszy Świętej. Zwrócono uwagę na dużą różnicę w oglądalności pojedynczych filmów – najwięcej to 10 tys., a najmniej to 80 wyświetleń jednego filmu. Kubuś i Tereska to pacynki, które uczestniczyły w rozmowie prowadzonej przez jednego z kleryków. Prelegent podkreślił, że prostota przekazu nie przekreśla jego głębi. Nie można też jednak zapominać, że Internet pomieści wszystko – a to rodzi wiele pytań m.in. o poziom (techniczny i merytoryczny) zamieszczanych tam materiałów oraz o wpływ rzeczywistych osób wprowadzanych do Internetu na religijny rozwój dziecka. Prelegent nie wspomniał, czy umieszczane w Internecie filmy wpływały na udział dzieci w niedzielnej mszy (być może nie przeprowadzono takich badań).
 
Od ekranu do ołtarza?
Z dziennikarskiego obowiązku odnotujmy również wystąpienia siostry Marioli Michalak, benedyktynki misjonarki, która mówiła o wykorzystaniu multimediów przez swoje zgromadzenie, ks. Tomasza Wieczorka z Elbląga, doktoranta KUL, który ukazał postać abp Fultona Sheena i preewangelizacyjny wymiar jego telewizyjnego programu „Life is Worth Living” (opartego na trzech filarach: szczerość, jasność, elastyczność) oraz o. Łukasza Krauze OMI, który przybliżył słuchaczom postać arcybiskupa Roberta Barrona, twórcy projektu „Word on Fire” (dobra, prawda, piękno – to hasła, którymi z kolei kierował się abp Barron).
Czy da się przejść od ekranu do ołtarza? Odpowiedzi na to pytanie szukał ks. Arkadiusz Cygański z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, doktor teologii, związany z UPJPII w Krakowie. Prelegent podkreślił, że we wszelkich formach ewangelizacji czy preewangelizacji w mediach chodzi przede wszystkim o to, by doprowadzić słuchacza do ołtarza (do osobistego i realnego spotkania z Bogiem). Czy jest to możliwe? Czy to się dzieje? Czy taka ewangelizacja jest skuteczna? Trudno dać odpowiedź na te pytania. Wprowadzanie Boga w Sieć internetową ma ukierunkować powiązania między ludźmi na powiązanie ich z Bogiem. Rolą Kościoła jest więc uczestniczyć w wymianie zdań. „Przyjdą do nas, przyjadą nas posłuchać” – wielu kaznodziejów wciąż tak myśli, a może jednak trzeba już zacząć myśleć inaczej i pytać: „czy mamy coś do zaproponowania, żeby chcieli nas posłuchać, żeby przyszli nas posłuchać?”. Ksiądz Cygański zaproponował też, czy wręcz wskazał konieczność uporządkowania nomenklatury – co jest ewangelizacją, co homilią a co transmisją? Wskazał też na konieczność przejścia od indywidualnych inicjatyw do wspólnotowych działań w Kościele. Wejść odważniej w cyberprzestrzeń jako wspólnota Kościoła a nie tylko indywidualnie przez jednostki i pojedynczych Bożych szaleńców, realizujących się w świecie nowych mediów swoje oryginalne pomysły. Im odważniejsze wejście, tym musi być bardziej przemyślane – dodał ks. dr Arkadiusz Cygański.
 
Kaznodzieja, coach czy influencer?
W ostatnim wykładzie, ksiądz Witold Ostafiński, profesor UJPII w Krakowie zwrócił uwagę, że tak jak jest widoczne dzisiaj odchodzenie od Boga, tak też jest zauważalny u wielu ludzi głód Boga, głód wartości duchowych. Człowiek medialny jest łatwiej sterowalny. Około 4,5 miliarda ludzi ma dostęp do Internetu. W Polsce jest to 78 % mieszkańców. Średnio korzystamy z Internetu ok. 6 godzin – najwięcej 40-latkowie, potem 20-latkowie. Również ponad 10 % 60-latków korzysta z Internetu. Gdy pytamy, jak możemy trafić do współczesnego odbiorcy, nie możemy zapominać o tej rzeczywistości. Kazanie zachęca do podjęcia działania lub zmiany postawy. Kaznodzieja jest więc podobny do współczesnego influencera. Duch Święty obdarza światłem i siłą. Konieczne staje się też – jak mówi Franciszek – opuszczenie własnej strefy komfortu. Kaznodzieja musi być coachem i influencerem, by zdobyć jak najwięcej followersów – podsumował ks. profesor Ostafiński.
 
Liturgiści, katechetycy, homiletycy i pastoraliści
Na zakończenie warto dodać, że jednym z uczestników sympozjum w Kodniu był ksiądz Tomasz Wielebski, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, który zapowiedział II Kongres Teologów Praktycznych, zaplanowany na dni od 21 do 23 września 2021 roku. Wezmą w nim udział liturgiści, katechetycy, homiletycy i pastoraliści. Organizatorzy proponują dwa moduły. W pierwszym znajdą się m.in.: teologiczna wizja parafii, tożsamość pastoralna duchownych i świeckich, komunikacja w parafii itp. W drugim organizatorzy chcą prezentować tzw. dobre przykłady, czyli praktyczne rozwiązania wykorzystywane w duszpasterstwie.
Podsumowując dwudniową konferencję warto zwrócić uwagę na wielość przekazów o charakterze ewangelizacyjnym (czy preewangelizacyjnym) i różnorodną obecność Dobrej Nowiny w multimedialnym świecie. Zabrakło być może sformułowania wniosków i postulatów (poza przytoczonymi wyżej i skądinąd bardzo słusznymi propozycjami ks. Arkadiusza Cygańskiego). Wydaje się też słuszne, na co zwrócił uwagę między innymi ksiądz profesor Andrzej Draguła, by w debacie o multimedialnym świecie uczestniczyli nie tylko specjaliści od teologii, ale też od massmediów. Ich wiedza, połączona z rezultatami prowadzonych przez nich badań mogłaby wnieść wiele pożytku w dyskusję teologów.
Dzięki niej „Bibliotekę Kaznodziejską” będziesz otrzymywał regularnie, w specjalnej cenie i z bezpłatną wysyłką! Sprawdź, jakie dodatkowe korzyści przygotowaliśmy dla Prenumeratorów.