FORUM HOMILETYCZNE

Bóg płacze razem z Wami

01/09/25
O wspieraniu rodziców po stracie dziecka z dr Marią Nowosadko, psychoterapeutką, teolożką i nauczycielką akademicką, rozmawia ks. Jarosław Czyżewski, redaktor naczelny

O wspieraniu rodziców po stracie dziecka z dr Marią Nowosadko, psychoterapeutką, teolożką i nauczycielką akademicką, rozmawia ks. Jarosław Czyżewski, redaktor naczelny

 
JC: 15 października obchodzimy Dzień Dziecka Utraconego? W wielu parafiach tego dnia odprawia się msze św. w intencji rodzin dotkniętych tą stratą. Czemu służy inicjatywa, w czym może pomóc?
MN: Dzień Dziecka Utraconego to czas szczególnej refleksji i solidarności z rodzicami, którzy przeżyli stratę dziecka – zarówno w wyniku poronienia, śmierci okołoporodowej czy śmierci dziecka starszego. Celem tego dnia jest przyniesienie ulgi psychicznej i duchowej: danie przestrzeni na żałobę, wspomnienie i uznanie dramatu, który często bywa przeżywany w samotności i milczeniu. Dzień ten pomaga rodzicom poczuć, że nie są sami, że ich ból jest dostrzeżony, a ich potrzeba pamiętania o dziecku ma prawo istnieć. Może być także impulsem do zdrowego przeżywania żałoby, szukania wsparcia i normalizacji trudnych emocji.
 
JC: Co powiedzieć, jak zareagować jako ksiądz, gdy para zgłasza śmierć dziecka?
MN: Najważniejsze na początku jest przyjęcie rodziców z szacunkiem i współczuciem – zanim padną jakiekolwiek pytania formalne. Warto powiedzieć: Bardzo mi przykro, że spotkała Państwa taka strata. To musi być niezwykle trudny czas. Chcę być teraz dla Państwa wsparciem – jeśli są Państwo gotowi, mogą Państwo opowiedzieć, jak to przeżywacie. W swoim czasie pomogę w sprawach formalnych. Unikajmy pocieszania na siłę: Taka była wola Boga, Bóg tak chciał, Będziecie mieć kolejne dziecko, Wasze cierpienie jest potrzebne innym, Ofiarujcie to cierpienie w intencji… itp. moralizowania czy bagatelizowania cierpienia czy straty: to był dopiero początek, może lepiej, że Bóg je zabrał, skoro było chore, macie inne dzieci. Częsty błąd to przechodzenie od razu do kwestii formalnych, omijanie momentu okazanie współczucia czy nazwania straty – a na tym najbardziej zależy rodzicom.
 
JC: Gdy nie ma aktu urodzenia ani zgonu – czy podpowiedzieć rodzicom, by nadali dziecku imię? Wiele osób określa zmarłe dzieci terminem „aniołek”?
MN: Nadanie dziecku imienia to bardzo ważny, terapeutyczny element żałoby: dziecko zyskuje tożsamość, rodzice mogą o nim myśleć jak o osobie, powierzać Bogu w modlitwie. Warto delikatnie zapytać: Czy chcą Państwo nadać swojemu dziecku imię? Zasugerować, że to bywa dla rodziców ważne w przeżywaniu żałoby.
Wyrażenie „aniołek” jest popularne, ale warto zachęcać do personalizowania straty – imię dziecka pomaga uznać jego obecność i oznacza, że był to Ktoś konkretny, nie tylko symbol czy postać z wyobraźni. Natomiast, jeśli rodzicom bliskie jest określenie „aniołek”, należy to uszanować. Nie ma sensu tłumaczyć teologicznych zawiłości, że człowiek nie może być aniołem itp.
 
JC: W jakim duchu poprowadzić mszę św. i homilię? Na co położyć akcent?
Intencją mszy i homilii powinno być towarzyszenie w bólu, ale też delikatne otwieranie na nadzieję. W słowach powinniśmy pozwolić rodzinie przeżyć żałobę, nie próbując jej minimalizować: uznać stratę, ból, rozpacz, poczucie pustki. Dobrze jest użyć sformułowań oddających bliskość Boga w cierpieniu: Bóg płacze razem z Wami; wspomnieć o Jego miłosierdziu i czułości względem dzieci i rodziców. Unikajmy fałszywych pocieszeń, ocen, tłumaczenia „dlaczego się to stało”. Akcent na nadzieję pojawia się stopniowo – w zaufaniu do zmartwychwstania i obietnicy spotkania, lecz bez spychania żałoby na dalszy plan.
 
JC: Rozmawiając o stracie dziecka, koncentrujemy się na rodzicach, jednak cała rodzina doświadcza straty. Czy zauważyć np. rodzeństwo podczas mszy św./pogrzebu?
MN: Zdecydowanie warto – często dzieci czują się niewidzialne, bo cała uwaga skupiona jest na bólu rodziców. Można powiedzieć: Wiem też, że braciszek/siostrzyczka przeżywają stratę – jesteśmy dziś także z Tobą/Wami. Dobrze jest włączyć rodzeństwo symbolicznie (jeśli jest taka zgoda) – np. w modlitwie powszechnej, przyniesieniu znicza, kwiatka lub własnoręcznego rysunku.
 
JC: Z Pani praktyki towarzyszenia osobom, które doświadczyły straty dziecka, czego najbardziej potrzebują rodzice? Jak przeżywa to matka, jak ojciec?
MN: Najważniejsze, czego potrzebują rodzice, to obecność i zrozumienie – nie rady, nie gotowe odpowiedzi. Matki częściej przeżywają stratę przez łzy, silne emocje, poczucie winy lub samotności. Ojcowie bardziej mogą dusić żałobę w sobie, tłumione emocje manifestują się przez wycofanie lub działania praktyczne; czasem trudniej im mówić o bólu. Oboje jednak potrzebują prawa do żałoby – po swojemu, w swoim tempie. Matka może mieć dodatkowe potrzeby fizyczne (dojście do siebie po ciąży, porodzie), ojciec – potrzebę dbania o partnerkę, ochrony rodziny, co czasem uniemożliwia mu wyrażenie własnych uczuć.
 
JC: Coraz bardziej przeżywanie straty dziecka przestaje być tematem tabu, powstaje coraz więcej grup wsparcia. Czy proponować kontakt do takich miejsc?
Grupy wsparcia są nieocenioną pomocą, zwłaszcza dla osób czujących się osamotnionymi w żałobie. Możliwość porozmawiania z innymi rodzicami, którzy doświadczyli podobnej straty, ułatwia zrozumienie własnych emocji i daje nadzieję, że ból można przeżyć. Zawsze warto wspomnieć o istnieniu takich miejsc i – jeśli rodzice tego chcą – podać konkretne kontakty (np. diecezjalna wspólnota rodziców po stracie, forum internetowe). Warto też budować w parafii sieć wsparcia – rodzicom pomaga spotykanie innych par, które przeszły przez podobną stratę. Należy jednak zadbać, żeby to były sprawdzone miejsca i ludzie.
Wspieranie rodziców po stracie dziecka to delikatna, ale piękna i bardzo potrzebna posługa Kościoła.
 
Dzięki niej „Bibliotekę Kaznodziejską” będziesz otrzymywał regularnie, w specjalnej cenie i z bezpłatną wysyłką! Sprawdź, jakie dodatkowe korzyści przygotowaliśmy dla Prenumeratorów.