Drogi krzyżowe dla dzieci 2026

droga_krzyzowa_2026_tablet.png
OPOWIEM CI JAK BARDZO CIĘ KOCHAM

Rozważania dróg krzyżowych na Wielki Post 2026

zaczerpnięte z dwumiesięcznika homiletycznego
„Biblioteka Kaznodziejska” 1/2/2026

dostępne są także jako samodzielnie opracowanie w pliku .pdf na swietywojciech.pl.


Rozważania są dopasowane i uzupełniają:

Pomoc duszpasterską dla dzieci na Wielki Post 2026

OPOWIEM CI, JAK BARDZO CIĘ KOCHAM

karta-wielki-post-2026_15-01-wiz_wnetrze.jpg
 
 
dostępne na swietywojciech.pl.
 
W TYCH MIESIĄCACH

120 LAT „BIBLIOTEKI KAZNODZIEJSKIEJ”

01/05/26 ks. Maciej K. Kubiak
Ksiądz Zdzisław G. Grzegorski – redaktor naczelny w latach 1985–2004
Księdza doktora Zdzisława Grzegorza Grzegorskiego poznałem osobiście w październiku 1985 roku. Miałem wtedy 19 lat. Jako kleryk poznańskiego seminarium uczestniczyłem w prowadzonym przez niego Konwersatorium z literatury katolickiej w ramach zajęć na pierwszym roku teologii na Papieskim Wydziale Teologicznym. Był przede wszystkim wykładowcą homiletyki (dla studentów czwartego, piątego i szóstego roku), ale jako doktor nauk humanistycznych (pracę doktorką z filologii polskiej na temat: „Początki dramatopisarstwa Karola Huberta Rostworowskiego”, napisaną pod kierunkiem wybitnego polskiego filologa, profesora Jarosława Maciejewskiego, obronił w 1972 roku na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu) został poproszony o prowadzenie zajęć dla kleryków pierwszego roku, wywodzących się z różnych środowisk, kończących szkoły średnie różnego typu, by pomóc im wejść głębiej w świat literatury. Nie wiedziałem wtedy, że to właśnie rok 1985 – pierwszy rok moich studiów – był też pierwszym rokiem pracy ks. Grzegorskiego jako redaktora naczelnego „Biblioteki Kaznodziejskiej” (kierował nią przez prawie 20 lat: od 1 stycznia 1985 do 31 sierpnia 2004 roku). Od 1988 roku słuchałem jego wykładów i uczestniczyłem w ćwiczeniach z homiletyki, a jesienią 1990 roku, w parafii Świętego Ducha w Śremie, już jako diakon wygłosiłem w jego obecności pierwszą homilię (przygotowywaliśmy ją najpierw wspólnie w ramach ćwiczeń, a następnie przyjeżdżał do parafii, słuchał naszego wystąpienia, ale też rozmawiał z osobami świeckimi – słuchaczami homilii i prosił ich o opinię). Nasza znajomość zacieśniła się w 1995 roku, gdy za namową abpa Jerzego Stroby i przy ogromnym wsparciu ks. Grzegorskiego przymierzałem się do rozpoczęcia studiów doktoranckich z dydaktyki homiletycznej, a następnie jeszcze bardziej po roku 1998, gdy już jako student dziennikarstwa i komunikacji społecznej w Rzymie zostałem zaproszony przez niego do grona autorów „Biblioteki Kaznodziejskiej”. 1 września 2004 roku przekazał mi „pałeczkę” redaktora naczelnego najstarszego czasopisma homiletycznego w Polsce, a nasza znajomość z czasem przekształciła się w serdeczną przyjaźń (myślę, że mogę tak ją nazwać), która przetrwała aż do śmierci Księdza Profesora – tak się do niego zawsze zwracałem – w dniu 15 października 2012 roku. Dlatego bardzo się cieszę, że z okazji 120. rocznicy powstania „Biblioteki Kaznodziejskiej” mogę niniejszym tekstem przypomnieć jego sylwetkę.
 
Twórca homiletyki kontekstualnej
W historii polskiej teologii ks. Grzegorski zapisał się jako twórca homiletyki kontekstualnej. Na płaszczyźnie naukowej to jego największa zasługa. Oryginalny sposób rozumienia i wykładania teologii – nie tylko pastoralnej – przekładał na inne dziedziny swojej działalności. Było to widać zwłaszcza na łamach prowadzonej przez niego „Biblioteki Kaznodziejskiej”. Zabiegał o to, by była ona nowoczesnym forum głoszenia Ewangelii, przy czym słowo forum rozumiał bardzo szeroko: jako miejsce spotkania i dialogu różnych osób – świeckich, konsekrowanych, a nie tylko duchownych, ale też różnych opinii i punktów widzenia – nie tylko tych wychodzących z wewnątrz, ale też z zewnątrz Kościoła i chrześcijaństwa, różnych ludzkich wrażliwości i sposobów przeżywania codziennego życia – całego życia, a nie tylko życia wiary – oraz różnych dziedzin nauki i wiedzy ogólnoludzkiej.
Gdy w 1985 roku w ramach ćwiczeń na wspomnianym wyżej Konwersatorium z literatury katolickiej ksiądz profesor Grzegorski zlecił nam napisanie pracy na temat: „Inspiracja religijna w…”, to chciał nam studentom teologii i przyszłym głosicielom słowa pokazać, że teologia, a z nią homiletyka i kaznodziejstwo, nie mogą istnieć w oderwaniu od literatury, kultury i sztuki. I tak jak wiara czy religia mogą być inspiracją dla twórców literatury, tak literatura, zwłaszcza literatura piękna, obraz i rzeźba, ale również film i spektakl teatralny mogą być inspiracją dla teologów, homilistów i kaznodziejów. W książce „Homiletyka kontekstualna”, wydanej w 1990 roku, pisał: „Czyńmy homiletykę i kaznodziejstwo żywym elementem nowej ewangelizacji, faktycznie posługą słowa we wkorzenianiu się Kościoła we współczesną kulturę”.
To dlatego na łamach „Biblioteki Kaznodziejskiej” było miejsce na poezję, na recenzje i omówienia ciekawych książek czy też teksty popularno-naukowe podejmujące zagadnienia z dziedziny komunikacji słowa, a do grona autorów zostały zaproszone osoby świeckie, co w tamtym czasie niestety nie zawsze spotykało się ze zrozumieniem hierarchii kościelnej i wszystkich odbiorców czasopisma.
Gdy nawiązaliśmy bliższy kontakt na początku mojego kilkuletniego pobytu w Rzymie, ks. Grzegorski namówił mnie do pisania tekstów, które następnie ukazywały się przez kilka lat na łamach „Biblioteki Kaznodziejskiej” w ramach cyklu Moje rzymskie lektury. Były one próbą przybliżenia polskiemu czytelnikowi różnych zagadnień prezentowanych na łamach włoskich czasopism – nie tylko teologicznych. Dopytywał zwłaszcza o to, co pisze się w Italii na temat aktualnych zagadnień z dziedziny komunikacji słowa oraz o to, jak włoscy autorzy odnoszą się do kwestii dynamicznego rozwoju środków społecznego przekazu, w tym przede wszystkim Internetu. Warto w tym momencie przypomnieć, że „Biblioteka Kaznodziejska” była jednym z pierwszych polskich czasopism teologicznych, które miało swoją stronę internetową. Stało się to dzięki otwartości redaktora naczelnego i jego osobistym zainteresowaniom. W świecie mass mediów, komputerów, Internetu ks. Grzegorski czuł się jak ryba w wodzie.
 
Człowiek dialogu
Kontekstualność w homiletyce i przepowiadaniu słowa Bożego ksiądz Grzegorski wiązał z potrzebą prowadzenia dialogu. Można powiedzieć, że sam był człowiekiem dialogu, a posługę słowa widział, jako owoc dialogu człowieka z Bogiem i z drugim człowiekiem. Bardzo go inspirowały słowa papieża Pawła VI z encykliki Ecclesiam suam, które na kilka lat stały się swoistym mottem „Biblioteki Kaznodziejskiej” i były przedrukowywane na okładce każdego kolejnego wydania pisma: „Kościół powinien nawiązać dialog ze społecznością ludzką, w której żyje; dlatego powinien stać się Kościołem słowa, orędzia i rozmowy” (Ecclesiam suam, 67).
W 2002 roku precyzował swoją – bardzo nowoczesną wizję czasopisma homiletycznego wspomagającego, a nie wyręczającego kaznodziejów, apelując do autorów publikowanych pomocy homilijnych oraz ich odbiorców: „Porozumiewamy się w duchu odpowiedzialności za słowo Pana, które wypadło nam przekazywać na tym etapie historii zbawienia” (BK 3, t. 146, 2002), a kilka miesięcy później zachęcał jednych i drugich, by „dzielili się twórczymi niepokojami” (BK 5, t. 146, 2002).
Do wspomnianej myśli Pawła VI nawiązał też w okolicznościowym tekście, który napisał jako były już redaktor naczelny z okazji 100-lecia miesięcznika: „Trzeba szukać prawdy w sposób właściwy dla godności osoby ludzkiej i jej społecznej natury, poprzez wymianę myśli i dialog nawzajem pomagać sobie w jej szukaniu. Dialog stanowi strukturę apostolskiego działania Kościoła, dlatego trzeba pytać i odpowiadać ciągle na nowo, a także chcieć zrozumieć innych (…). Tak rozumiejąc zadania naszego forum współpracy, w duchu odpowiedzialności całego Ludu Bożego za słowo Boże – nową ewangelizację, wkraczamy w Nowe Tysiąclecie. [Wchodząc w nie] z duszpasterzami, korzystającymi z naszej posługi, sami też nie zapominamy o upomnieniu Ojca Świętego, by robić ów rachunek sumienia: wsłuchujemy się w głosy Prenumeratorów, okresowo przeprowadzamy ankiety – sondaże opinii o nas, staramy się odczytywać znaki czasu (…). We Wprowadzeniach do numerów, na portalu – wspominał ks. Grzegorski – prowadziłem dialog z księżmi, świeckimi współpracownikami, podtrzymując świadomość wspólnotowej pracy, współodpowiedzialności. Ciągle pojawiała się zachęta na wstępnej stronie: «dzielmy się doświadczeniami – dyskutujmy – szukajmy rozwiązań» – z wskazaniem na portal – łatwą drogę kontaktu: www.bkaznodziejska.pl” (Z. Grzegorski, W stulecie „Biblioteki Kaznodziejskiej” (1906-2006), Poznańskie Studia Teologiczne, t. 21, 2007, s. 149–150).
Gdy jako wykładowca homiletyki i nauczyciel przyszłych kaznodziejów wprowadził zwyczaj spotkań ze słuchaczami homilii w parafiach, w których klerycy ostatniego roku odbywali praktyki duszpasterskie, chciał w ten sposób bardziej docenić słuchaczy kazań, ale też ożywić, czy może wręcz zainicjować dialog kaznodziei z nimi, doprowadzić do ich spotkania. „W uproszczonej triadzie komunikacyjnej: homilista – słowo Boże – słuchacz (…) należy dowartościować człon docelowy: słuchacz” (tamże, s. 130) – pisał we wspomnianym już tekście na łamach Poznańskich Studiów Teologicznych. Zachęcał kleryków, by słuchali i z otwartością przyjmowali uwagi i sugestie swoich słuchaczy, a tych drugich z kolei prosił o to, by nie bali się przekazywać swojego punktu widzenia. Dialog słuchacza i kaznodziei miał być wynikiem wspólnej troski o posługę słowa: o to, co jest głoszone z ambony, a więc o treść homilii i kazań, ale też o sposób głoszenia, czyli formę przekazu kaznodziejskiego. Doprowadzenie do takiego dialogu i wzajemnego słuchania się nie było wcale takie łatwe. Pisał o tym we wspomnianym już tekście na łamach Poznańskich Studiów Teologicznych: „Żywotne znaczenie ma też pytanie, które należy zadać, o styl relacji między Kościołem a światem, dotyczące dialogu otwartego, opartego na wzajemnym szacunku i życzliwości, któremu zawsze ma towarzyszyć staranne rozeznanie i odważne świadectwo o prawdzie (…). Wobec tego i my stawiamy sobie pytania – pytamy innych. Czy słuchacze bywają zadowoleni ze spełnienia ich oczekiwań? Czy nie mogliby – i powinni – pomagać księżom w przygotowywaniu posługi słowa, uświadamiając sobie swoją współodpowiedzialność? (…) Skupiliśmy w naszym forum współpracy nie tylko ponad stu księży, ale i grono osób świeckich, którzy są przejęci możliwością pomocy (…). Chcą współpracować, czuć się współodpowiedzialnymi nie tylko przez wysuwanie postulatów, ale bardzo konkretnie (…): mobilizują potencjalnego głosiciela słowa do takiego opracowania homilii, by to ziarno mogło zakorzenić się w glebie serc, mogło być – ich zdaniem – do niej dostosowane, odpowiadało na rodzące się pytania i im najlepiej znane problemy (tamże, s. 146). Ksiądz profesor Adam Kalbarczyk, przez kilka lat redaktor „Biblioteki Kaznodziejskiej”, a z czasem także następca ks. Grzegorskiego w katedrze homiletyki w Poznaniu, podsumowując jego dorobek naukowy, zwrócił uwagę na ostatni tekst opublikowany w 2005 roku w „Poznańskich Studiach Teologicznych” pt. „Homiletyka kontekstualna. Przyszłość – przeszłość” (Poznańskie Studia Teologiczne, t. 18, 2005, s. 125–133). Można go potraktować jako swego rodzaju naukowy testament księdza Grzegorskiego oraz podsumowanie nurtu, rozpoczętego przez niego pod koniec lat sześćdziesiątych. Podkreślając znaczenie dialogu, pisał w nim, że homiletyka „musi być zawsze współczesna, jej postulaty winny być aktualne, żywe, muszą się sprawdzać podczas sprawowania posługi słowa. Drogą do tego – podkreślał ksiądz Grzegorski – jest sensowny dialog kościelnej tradycji komunikacji słowa z normami współczesnymi” (por. A. Kalbarczyk, Ksiądz Zdzisław Grzegorski – ojciec polskiej homiletyki kontekstualnej, Poznańskie Studia Teologiczne, t. 35, 2019, s. 220).
 
Człowiek renesansu
Kierowanie redakcją „Biblioteki Kaznodziejskiej” oraz działalność naukowa i dydaktyczna to oczywiście tylko część życiowego dorobku ks. Zdzisława G. Grzegorskiego. Przekonanie o potrzebie dialogu w ciekawy sposób znajdowało odzwierciedlenie w życiu księdza Grzegorskiego, gdzie na co dzień „rozmawiały” ze sobą, spotykały się, ale też uzupełniały różne jego pasje i zainteresowania. Był w pełnym tego słowa znaczeniu człowiekiem renesansu! Już w seminarium zdradzał talent literacki. Oprócz wielu artykułów i książek z dziedziny homiletyki pozostawił po sobie szereg innych publikacji. Warto tutaj wspomnieć przede wszystkim zbiór opowiadań Ich jasne dni. Opowiadania i rozmowy przed i po katechezie (wydany w 1982, a następnie wznowiony w 1986 roku) oraz książkę Ja, dziecko i TV (wydaną w roku 2000), podejmującą temat dziecka telewizyjnego i mającą pomóc rodzicom oraz nauczycielom w przygotowaniu dzieci do odbioru języka audiowizualnego. Osobna pozycja w dorobku literackim redaktora naczelnego „Biblioteki Kaznodziejskiej” to jego Autobiografia, opublikowana przez Poznańskie Studia Teologiczne (w 10. tomie tego wydawnictwa, wydanym z okazji 70. urodzin ks. Grzegorskiego). Oprócz czasopism teologicznych publikował też na łamach między innymi „Roczników humanistycznych” czy „Biuletynu polonistycznego”. Ma też w swoim dorobku publikacje w języku angielskim i francuskim.
Był ksiądz Grzegorski także wielkim miłośnikiem poezji, w którą wgryzał się – jak sam o tym mówił – zawsze bardzo chętnie. Gdy kilka tygodni przed śmiercią przyniosłem mu do poznańskiego szpitala onkologicznego przy ul. Garbary, gdzie przebywał, czekając na operację, tomik wierszy (nie pamiętam już czyjego autorstwa), przeczytał go jeszcze tego samego dnia, i gdy znów się spotkaliśmy podzielił się swoimi wrażeniami. Przyjaźnił się z ks. Januszem Pasierbem oraz ks. Wiesławem Niewęgłowskim – poetami o podobnej jak on wrażliwości na słowo i na drugiego człowieka. Często z nimi rozmawiał przez telefon, dzieląc się swoimi radościami i troskami, ale też szukając w rozmowach z nimi inspiracji dla swojej pracy oraz potwierdzenia dla swoich naukowych i duszpasterskich intuicji. Obok literatury pięknej był też wielkim miłośnikiem muzyki klasycznej. Gdy wchodziło się do jego mieszkania często można było usłyszeć piękne dźwięki, które towarzyszyły mu przy pracy, przy lekturze książek i czasopism, albo przy codziennych, zwykłych czynnościach, takich jak palenie fajki, picie kawy czy jedzenie placka drożdżowego lub pączków z powidłami, które bardzo lubił. 
Był też zafascynowany fotografowaniem. Artystyczna fotografia była – chyba można tak powiedzieć – rodzinną specjalnością. Starszy brat księdza, Zbigniew Grzegorski, był wybitnym artystą fotografem, członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików. Najpierw były to zdjęcia robione „tradycyjnie” przy użyciu całkiem niezłych aparatów fotograficznych, a z upływem lat – telefonem komórkowym. Z radością pokazywał swoje fotografie, na których można było zobaczyć najbliższe mu osoby, ale też piękne widoki czy zachody słońca. Zdarzało się, że jego zdjęcia trafiały na okładki „Biblioteki Kaznodziejskiej”, o których przygotowanie zabiegał zawsze z największą starannością, a czasami wręcz pedantyczną dokładnością, zapraszając do współpracy wybitnych poznańskich grafików.
Pasją księdza Grzegorskiego był też język angielski. Jego znajomość wykorzystywał podczas trzech podróży do Stanów Zjednoczonych. Najpierw w 1972 roku w czasie trzymiesięcznego pobytu w Detroit (było to wakacyjne zastępstwo w parafii na zaproszenie miejscowego proboszcza), połączonego z indywidualnymi studiami w dziedzinie komunikacji międzyludzkiej pod kierunkiem Franka E. X. Dance’a, profesora komunikacji na Uniwersytecie w Denver oraz w Institute of Advanced Pastoral Studies w Bloomfield Hills w Michigan. Kolejny pobyt miał miejsce w 1976 roku. Ksiądz Grzegorski był jednym z trzech sekretarzy oficjalnej delegacji polskiego episkopatu, liczącej 20 biskupów, na czele której stał kard. Karol Wojtyła, zaproszonej do USA z okazji 200-lecia rewolucji amerykańskiej. Polscy biskupi mieli też wziąć udział w Kongresie Eucharystycznym w Filadelfii. Ostatnia podróż księdza Grzegorskiego do Stanów Zjednoczonych miała miejsce w dniach od 28 czerwca do 19 sierpnia 1989 roku – tym razem był uczestnikiem seminarium naukowego na temat judaizmu, które odbywało się w Spertus College of Judaica w Chicago: „Wspaniała dawka wiedzy dającej wiele do myślenia. Ja byłem urzeczony” – wspominał w cytowanej już Autobiografii (Z. Grzegorski, Autobiografia, Poznańskie Studia Teologiczne, t. 10, 2001, s. 471).
Znajomość języka angielskiego mógł też wykorzystać w bardzo konkretny sposób, odprawiając raz w miesiącu mszę świętą dla cudzoziemców mieszkających w Poznaniu. Przygotowywał dla nich teksty czytań i pieśni, głosił homilie w języku angielskim, ale też nawiązywał z nimi serdeczne, przyjacielskie relacje.
Ze wspomnianym już pobytem w Filadelfii w 1976 roku wiąże się jeszcze jedna ciekawa rzecz. Księdzu Grzegorskiemu zawdzięczmy popularną pieśń eucharystyczną pt. „Panie, pragnienia ludzkich serc”. Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych, przy współpracy z księdzem Zdzisławem Bernatem, cenionym twórcą muzyki kościelnej i dyrektorem Poznańskiego Chóru Katedralnego, opracował i przeszczepił do Polski hymn Kongresu Eucharystycznego w Filadelfii. To dzięki księdzu Grzegorskiemu w wielu polskich kościołach i kaplicach śpiewamy do dzisiaj: Panie, pragnienia ludzkich serc, Ty zaspokoisz sam. Przyjdź, Chlebie żywy, Zbawco nasz, pszeniczny darze, przyjdź…
 
Po prostu dobry człowiek
23 października 2012 roku, na początku pogrzebowej liturgii sprawowanej w katedrze, można było usłyszeć takie słowa: „Świętej pamięci ks. Zdzisław Grzegorski (…) posiadał naturę wrażliwą, bardzo subtelną, co nie zawsze spotykało się ze zrozumieniem otoczenia. Przejmowała go niedola człowieka – zarówno materialna, jak i duchowa. Rozumiał ludzi w ich powikłaniu życiowym i w miarę możliwości pomagał. Ostatnie lata nacechowane były krzyżem licznych dolegliwości i poważnej choroby, niebezpiecznych operacji i wizyt w szpitalu. Zasnął w Panu w poznańskim Hospicjum Palium” krótko po godzinie siódmej w dniu 15 października 2012 roku. W homilii wygłoszonej podczas mszy pogrzebowej – przepraszam Czytelników, że zacytuję tutaj własne słowa – powiedziałem, że ksiądz doktor Zdzisław Grzegorski „całe życie czuwał, służąc Jezusowi Chrystusowi – Słowu i z tego Słowa czerpał siłę do służby drugiemu człowiekowi – każdemu, kto tego potrzebował. Myślę, że wśród nas jest wielu takich, którym jego opieki, dobroci i miłości, bardzo będzie brakować: są studenci, których wspierał już jako młody ksiądz w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, niezamożne rodziny z Kępna, Czarnkowa, Ponieca i poznańskiego Górczyna, którym pomagał jako wikariusz tamtejszych parafii, są i bezdomne dzieci, którym oddał wszystko, i Czesio, i Julka-Kulka, o której zawsze tak chętnie opowiadał (…), przyjaciele z Psałterii, Wielenia Zaobrzańskiego, Gdyni i Sopotu, i czytelnicy „Biblioteki Kaznodziejskiej” (…). Jego posługa słowa, była naprawdę posługą Słowu – Słowu, któremu najpiękniej się służy cierpliwą i ofiarną miłością, wrażliwością, delikatnością, dobrocią”.
 
 
Dzięki niej „Bibliotekę Kaznodziejską” będziesz otrzymywał regularnie, w specjalnej cenie i z bezpłatną wysyłką! Sprawdź, jakie dodatkowe korzyści przygotowaliśmy dla Prenumeratorów.